Hip Hop,News

Niewydany album Araba, nowe projekty Kizo, Kaza Bałagane i Beteo. Na co czekamy w październiku?

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Niewydany album Araba, nowe projekty Kizo, Kaza Bałagane i Beteo. Na co czekamy w październiku?

W ubiegłym miesiącu otrzymaliśmy kilka ważnych premier zarówno od młodych raperów, jak i weteranów. Trudno wskazać najlepszą, ale wśród nich wyróżnić trzeba na pewno albumy Peji i Magiery, Włodiego i 1988, Okiego, Bobera, Kukona, Floral Bugsa i, oczywiście, Taco Hemingwaya. A czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie?

02.10 – HVZX – Upadki EP
02.10 – HVZX – Wzloty EP
07.10 – Peter Gang PP – By przeżyć kolejny lot
09.10 – DJ Decks – Mixtape 7
09.10 – Erking x Soulpete – Mr. Happy
09.10 – Kacper HTA & Fonos – Mantra
09.10 – Kizo, Jongmen & Bonus RPK – Heavyweight
13.10 – Arab – The Rolling Joints 2013
13.10 – Arab – To Nie Jest Mixtape
15.10 – Ks. Jakub Bartczak – #SieModle
15.10 – Major SPZ – NIEL3GAL
21.10 – Kizo – Posejdon
23.10 – Kaz Bałagane – Digital Scale Music
23.10 – VA – Block Party Mixtape (Hosted by PRO8L3M)
30.10 – Rufuz – Design
30.10 – Beteo – Hoodie LP

W pierwszej kolejności odpalimy 7. już projekt z serii „Mixtape’ów” DJ-a Decksa. Zgromadził on na tej płycie wielu interesujących gości, zarówno z naszego podwórka, jak i… zza granicy. Na płycie znajdą się aż 23 kawałki, a zważając na single, całość będzie bardzo różnorodna. Zadaniem DJ-a Decksa jest połączyć te wszystkie stylówki w jedną spójną całość. Znając jego doświadczenie w branży, możemy zakładać, że z pewnością mu się to uda.

Jedną z najlepszych wiadomości jest to, że Arab w końcu zdecydował się wypuścić płytę „The Rolling Joints”, o czym informowaliśmy w lipcu. Fani czekają na ten projekt już od 7 lat… Jesteśmy więc bardzo ciekawi, czy album sprosta naszym oczekiwaniom i jak przyjmie się po takim czasie.

Natomiast o albumie „Posejdon” pisałem przy okazji premiery kawałka Kizo z Tymkiem. Różnorodność singli na pewno wpłynie pozytywnie na całokształt płyty. W końcu Kizo zmaga się z łatką rapera, który nawija tylko o furach i o tym, że kiedyś nie miał, a teraz ma. Choć stało się to memem, sam zainteresowany nie ma z tym problemu. Mam więc nadzieję, że ten album odmieni trochę jego wizerunek. Obowiązkową pozycją jest też krążek Kaza Bałagane, „Digital Scale Music”. Singiel z Taco był niemałym zaskoczeniem. Koniecznie odpalimy także następcę „Nowego Popu” Beteo. Członek SBM w końcu na „Hotelu Maffija” wypadł wyjątkowo dobrze.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Wehikuł czasu – Machine Gun Kelly „Tickets to My Downfall” [Recenzja]
Machine Gun Kelly - jawbreaker (Official Audio)

Jakiś czas temu pisałem o nowej stylówce MGK-a, który odbił od rapu, by tworzyć pop-punk. Colson już wcześniej przejawiał pewne cechy, które łączyły go bardziej z punk-rockowcami niż raperami. Wreszcie zdecydował się pójść w tym kierunku, w którym poprowadzić chciała go jego wewnętrzna natura i dokładnie to zrobił. Single wydane w nowym stylu przyjęły się bardzo dobrze, przez co oczekiwania odnośnie płyty były dosyć spore. Album je spełnił, niejako zaprzeczając samemu tytułowi.

Są raperzy, którzy potrafią odnaleźć się w innych gatunkach muzycznych. G-Eazy na przykład przyzwoicie poradził sobie w alternatywnej wersji na „Everything’s Strange Here”, a Logic naprawdę dobrze poradził sobie w delikatnym, gitarowym wydaniu na albumie „Supermarket”. Obydwaj nadawali się do tej muzyki, której się podjęli, ale o MGK-u już nie można tak powiedzieć. Dlaczego? Bo on po prostu pasuje do pop-punka i brzmi na „Tickets to My Downfall”, jakby dopiero co odnalazł swoje artystyczne „ja”.

Na przestrzeni całej płyty wychodzi to, że Colson naprawdę umie śpiewać. Czasem się wydrze, innym razem delikatnie i emocjonalnie coś zanuci, ale zawsze brzmi dobrze i co najważniejsze – naturalnie. Mało tego, świetnie rozumie się on z podkładem, bo wpasowane przez niego melodie leżą jak ulał. Mam nawet wrażenie, że lepiej wykorzystuje ich potencjał, niż w przypadku typowo rapowych bitów.

Jedynym czynnikiem, do którego można się przyczepić w kwestii brzmienia płyty są goście. Nie wszyscy bowiem tutaj pasują. W zasadzie tylko Halsey odnajduje się w tej stylistyce fantastycznie, brzmiąc niemalże jak Avril Lavinge za najlepszych lat. Całkiem przyzwoicie wypadł też Iann Dior, który również wpasował się w klimat, choć już show nie skradł. Nie można niestety tego powiedzieć także o blackbearze, dla którego bit musiał zostać pozbawiony gitary i charakterystycznego rockowego brzmienia. Trippie Redd już te charakterystyczne cechy w podkładzie dostał, ale zawył tak okrutnie, że udowodnił, że akurat on powinien trzymać się rapu.

Oprócz tego, że „Tickets to My Downfall” po prostu dobrze brzmi, wzbudza niezwykłą nostalgię u wszystkich, którzy obecnie mają przynajmniej ponad 20 lat. Ja, słuchając tego krążka, poczułem wielki sentyment. Muzyka, którą MGK gra, była najpopularniejsza wtedy, gdy dzieci urodzone w późnych latach 90. stawały się nastolatkami. Album wpasowuje się idealnie w standardy najbardziej hitowych piosenek z drugiej połowy pierwszej dekady XXI wieku, dzięki czemu wraz z emocjami, które daje ona sama, przywołuje całą masę prywatnych wspomnień. Ta płyta to wehikuł czasu. I znów największym zmartwieniem jest zawalona kartkówka z matematyki i fakt, że osoba, w której jesteśmy zauroczeni odpisała nam na Gadu-Gadu bez emotki.

fot. kadr z wideo „Machine Gun Kelly – jawbreaker (Official Audio)”, YouTube.com/MachineGunKelly

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Tyga kolejną gwiazdą na OnlyFans. Czy to na pewno dobry ruch?
Tyga - Taste (Official Video) ft. Offset

Żyjemy w czasach, w których muzyka przestaje zarobkowo satysfakcjonować artystów, więc ci zaczynają chwytać się różnych social mediów, by wyciągnąć z nich trochę pieniędzy. W.E.N.Ę. można teraz określić przecież równie dobrze Instagramerem, co raperem, a Jason Derulo bardziej skupia się na TikToku, niż nowych kawałkach. Jest też Tyga, który poszedł o krok dalej…

Raper założył bowiem konto w serwisie OnlyFans. Dla tych, którzy jeszcze o tym portalu nie słyszeli, wyjaśniam, czym on jest. To medium, które miało w zamyśle umożliwić influencerom rozpowszechnianie dodatkowego, płatnego kontentu, różniącego się od tego prezentowanego na ich standardowej platformie. Aplikacja pozwalała także na bezpośredni kontakt z daną osobą, który oczywiście także kosztował. Serwis szybko przerodził się w dom dla internetowych sex workerów, którzy mogli udostępniać tam materiały, które na innych mediach społecznościowych byłyby banowane. Za Oceanem portal zyskał wielką popularność. Szybko okazało się, że popyt na specjalnie przygotowane pikantne fotki jest ogromny.

Tyga właśnie dołączył do tej społeczności i zdążył także upublicznić w niej jedno ze swoich nagich zdjęć. Jak podaje XXLMag, stwierdził też, że założył konto na tej platformie, ponieważ to świetne miejsce do wyrażania samego siebie oraz wreszcie będzie mógł się dzielić z fanami materiałami z backstagów i kulis teledysków, które są zbyt kontrowersyjne, aby zmieszczać je w innych serwisach.

Jego „nudle” w internecie wywołały spore zamieszanie i odbiły się raczej negatywnym echem. Tyga przecież przeżywał ostatnio drugą artystyczną młodość dzięki hitom takim jak „Taste” czy „Swish”. W teledyskach do obydwu oczywiście nie brakowało półnagich pań, ale w dzisiejszych czasach nikogo to w zasadzie już nie gorszy i nie wpłynęło na reputację rapera. OnlyFans może już to zrobić, ale skoro raper się na to zdecydował, pewnie już wie, że mu się to opłaci. Nawet jeśli parę osób przeżegna się i odwróci na pięcie, gdy to zobaczy.

fot. kadr z klipu „Tyga – Taste (Official Video) ft. Offset”, YouTube.com/Tyga

Zostaw komentarz