News,Streetwear

Nike Air Max 1 z ,,żelowym” swooshem?

Łukasz Orawiec -
News,Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Nike Air Max 1 z ,,żelowym” swooshem?

Jeszcze do niedawna “jelly swooshe” zdawały się być zarezerwowane wyłącznie dla modelu Air Force 1. Najwidoczniej projektanci nie mogli jednak powstrzymać się od umieszczenia tego motywu
na innych parach. Początek ekspansji? Być może. Poniżej oficjalne zdjęcia
.

Ponadczasowa sylwetka, zaprezentowana światu w 1987 roku, została uzupełniona o sprawiający wrażenie wykonanego z żelu symbolu łyżwy w niebiesko-zielonym kolorze. Przednią i tylną część podeszwy przemalowano na niebiesko, podobnie jak naszywki na języku. Całość dopełnia zielona poduszka Air i logo na zapiętku.

Nike Air Max 1 SE zadebiutują w najbliższym czasie i najprawdopodobniej wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników Nike.com. Cena sklepowa wyniesie – standardowo dla tego modelu – 120 dolarów.

Warto przypomnieć, że tzw. ,,jelly swoosh” pojawił się po raz pierwszy w ubiegłym roku, podczas premiery Air Force 1, wydanych w kolaboracji z PlayStation. O komercyjnym sukcesie rozwiązania najlepiej świadczy to, że cały nakład wyczerpał się prawie natychmiast.

fot. NIKE

NIKE/SneakerNews

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton
Do wszystkich hustlas & playas – jesteśmy uratowani!

Polska muzyka od zawsze choruje na straszliwy brak męskiego głosu, który nagra dobrą „pościelówę”. Mam jednak dobrą wiadomość dla wszystkich hustlerów z Europy Środkowo-Wschodniej – jest dla nas nadzieja!

Dokładnie dwa lata temu napisałem u siebie na blogu tekst o Smolastym, ciesząc się, że pojawiła się w końcu postać, która może ożywić R&B w polskim wydaniu. Mamy początek 2019 roku i „Smoła” został połknięty przez mainstream. W krótkim czasie udało mu się zrobić naprawdę zawrotną karierę, szczególnie patrząc przez pryzmat tego, ile niektórzy z raperów musieli czekać na zaproszenie do Kuby Wojewódzkiego.

Muzycznie nie poszło może to dokładnie w tę stronę, jakiej oczekiwałem… Nadal jestem bardziej fanem jego pierwszych „EPek”, niż długogrającego albumu, ale cały czas jest bardzo dobrze.

Pod wspominanym tekstem pojawiło się kilka komentarzy, które zwracały mi uwagę na wokalistę kryjącego się pod pseudonimem „Raxxity”. Sprawdziłem kilka utworów, zostawiłem lajka i „zapomniałem”.

Minęły dwa lata, a Błażej postanowił mi o sobie przypomnieć i przypomniał tak, że zanim skończyłem słuchać w aucie opublikowane przez niego albumy na Spotify, to już próbowałem śpiewać, udając, że znam słowa. Dawno nic mnie tak nie porwało! Zabawa wokalem, operowanie na bardzo różnorodnych podkładach i nieszablonowe podejście do spraw damsko-męskich (Raxxity nie idzie na łatwiznę charakterystyczną dla tego gatunku) – to jest dokładnie to, czego oczekuję od wokalisty z pogranicza rapu i R&B.

Patrząc na to, z jaką łatwością do mainstreamu przebił się Smolasty, wróżę Raxxity dużą karierę, szczególnie, że jego repertuar jest szerszy niż ten, którym dysponuje jego kolega. Słuchając „Dawno”, który jest zbiorem jego wszystkich numerów z ostatniego roku, doskonale się o tym przekonacie.

Na Spotify znajdziecie także „Hity”, czyli opublikowany w grudniu album, który jest już bardziej przemyślany i kompletny.

Jeżeli Koldi naprawdę postawił sobie za cel odbudowę labelu Alcomindz, to powinien dostać ogromne wsparcie w talencie, którym jest Błażej. Kibicuję i tańczę jednocześnie, a Ty puść to swojej Pannie zamiast wałkować do znudzenia The Weeknd.

Fot. Adam Miłaszewski

Politolog Na Rapie

Zostaw komentarz

News
Tede krytykuje Peję: ze mną nie poszłoby tak łatwo

Konfliktu pomiędzy wyjadaczami polskiego rapu ciąg dalszy. Tede vs. Peja. Konia z rzędem temu, kto potrafi powiedzieć ile to już trwa.

– Rap to jest współzawodnictwo i przy (…) konfrontacjach wszystko wychodzi. Obawiam się, że ze mną nie poszłoby im tak łatwo, może dlatego nigdy się do mnie nie zgłosili – stwierdził Tede w wywiadzie dla Noizz.pl, komentując duety Rycha Peji z młodym pokoleniem raperów: Youngiem Igim, Youngiem Multim i Kazem Bałagane. – Wszyscy kolesie, o których wspomniałeś, zjedli Peję i wypluli na tych featuringach – ocenił Tede. Wygląda na to (delikatnie rzecz ujmując), że nie jest ich specjalnym entuzjastą.

Zresztą wypowiedź Tedego chyba nikogo nie dziwi. Bardziej dziwiłoby, gdyby nie skorzystał z okazji do krytykowania Peji. W końcu walka (słowna i muzyczna) między nimi (z małymi przerwami) ciągnie się już od lat. Panowie nie szczędzą sobie ani krytycznych uwag w wywiadach, ani ostrych rymów na kolejnych albumach. Jeśli by za początek beefu uznać zielonogórski występ Peji w 2009 roku, podczas którego to zachęcał publiczność do linczu na nastolatku, który pokazał mu fucka (bo to właśnie wtedy pierwszy raz publicznie Tede skrytykował zachowanie swojego kolegi z branży), w tym roku szykuje się 10-lecie konfilktu. 

fot. Tede TouRRRne MegaClub Katowice & 21 Urodziny JWP/YouTube

Zostaw komentarz