Hip Hop,News

Pezet: Myślałem, że to nie wejdzie na album, bo nie dam rady tego ogarnąć

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Pezet: Myślałem, że to nie wejdzie na album, bo nie dam rady tego ogarnąć

Jakby tu zacząć, o, może tak – cieszę się, że dobrze rozszyfrowałem intencje najnowszego albumu Pezeta (recenzję możecie sprawdzić TUTAJ), bo przed jego premierą raper usiadł sobie z Marcinem Flintem i na temat krążka porozmawiali. A że rozmowa wyszła teraz, to miło mi, że się z panami zgodziłem, nie wiedząc, że myślą w ten sam sposób. W ponad godzinnej rozmowie Pezet wyjaśnia właściwie całą transformację, jaka dotknęła jego i jego stylówkę w ostatnich latach.

Na pierwszy ogień idzie wyrobienie ucha, bo o tym, że Paweł inaczej prowadzi pióro, będzie nieco później:

Jestem trochę jak Nas w kontekście doboru bitów. (…) O Nasie się mówi, że to raper, który ma słabe ucho do bitów. (…) Noon, jak robił nam albumy, to mówiłem „dobra, masz tam zwrotkę i nie wiem, zrób nowy bit”. (…) Im więcej przebywałem w życiu z muzykami (…) zacząłem dostrzegać taką rzecz, że ja lepiej słyszę tę muzę. (…) Jakąś tam pieczę sprawowałem nad muzyczną zawartością tego albumu. (…) Często można napisać dobry tekst do słabej muzy. (…) Wydaje mi się, że tutaj jej nie ma.

W recenzji wspomniałem o tym, że kawałki łatwo jest przyswoić, a Paweł porzucił wielokrotne rymy na rzecz bardzo ładnych przeplatanek i ciekawych patentów na flow. Ta kwestia też się wyjaśnia i dobrze, że mamy ją już oficjalnie potwierdzoną – to daje dobry prognostyk na nowy Płomień:

Kiedyś ja stawiałem na formę, ale w tym sensie formę, nawet nie chodzi o flow (…) podwójne rymy, potrójne, Bóg wie co. (…) Chciałem postawić na coś innego, na formę, która zawiera się we flow i treści. (…) Jednak ta treść jest klarowna. (…) Utwory z „Muzyki Klasycznej” (…) z perspektywy czasu to jest dobry album głównie muzycznie, bo flow spoko, ale reszta to grafomania. (…) Od dłuższego czasu postawiłem na proste rapowe zabiegi, rytmizujące to.

Jednak płyta płytą, a dla słuchaczy równie istotne jest to, czy w najbliższym czasie usłyszymy Pezeta na żywo, a jeśli tak, to w jakiej konfiguracji.

Jeżeli ma być to jednak powrót i ten album ma wyjść (…), to nie ma żadnych półśrodków. Jeśli mamy graczy na scenie, którzy grają grubo, to wchodzimy na tę półkę, albo nie wchodzimy wcale. (…)

Więc możemy spodziewać się koncertów „stadionowych”, a przynajmniej jednego (ja strzelam, że Torwar zostanie ogłoszony już wkrótce). Kwestii pawłowych kawałków na zamówienie nie będę tutaj omawiał, bo odniosłem się do tego i w recenzji i w Encyklopedii Popkultury. Pezet dodaje jednak, że reklamy to nie tylko pieniądze, ale i wolność artystyczna już w kontekście albumów, bo nie musi robić tego, czego chcą fani – a to z kolei poruszałem… no też w Encyklopedii Popkultury. Lecimy dalej, bo jest wciąż ciekawie:

Lokalny patriotyzm wobec Ursynowa? (…) Nie rozumiem go. Tam nie ma nic fajnego, nigdy nie było. (…) To była po prostu zwykła dzielnica. Tam się wydarzyło 3/4 mojego życia, dorastania. Dziwna to jest rzecz ten Ursynów. (…) To jest miejsce, w którym się nic nie zmienia.

Te słowa mogą w jakimś stopniu pobudzić wyobraźnię co do nowego Płomienia, bo duet o Ursynowie nawinął chyba już wszystko na wszystkie sposoby i być może teraz przyjdzie czas na odczarowanie warszawskiej dzielnicy i ukazanie jej w nieco innym świetle i z nieco innej perspektywy. Tymczasem przejdźmy do numeru z SYNAMI, bo mało co, a nie trafiłby na album:

Stanowię fanbase. (…) Pierwszy raz, kiedy to usłyszałem, to „co za bit, co za nawijka”. (…) Czy to rap, nie rap? Nie wiem. Czy to na poważnie? Nie wiem. (…) Dzisiaj trafia to do mnie. (…) Jedna z najfajniejszych współprac na albumie. (…) Ja ten bit wybrałem, a ten bit jest na trzy, jak walc. (…) Ja tam mam bardzo prostą zwrotkę moim zdaniem i dosyć krótką. (…) Myślałem, że to nie wejdzie na album, bo ja nie dam rady tego ogarnąć.

Cieszę się, że jednak trafił, bo zdania nie zmieniam – jeden z najlepszych na albumie, choć niefortunnie wrzucony w tracklistę. Końcówka wywiadu zmierza w stronę raperów youtuberów, ale o tym wylano już oceany słów, więc sobie darujmy. Nic nowego tam nie usłyszycie, sensacji nie ma co szukać.

fot. kadr z klipu „Płomień 81 – Maradona (prod. PSR)”, youtube.com/OnarTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Należało do jakiegoś króla burdeli z Poznania” – Tede o swoich autach, relacjach z Paluchem i zniknięciu HuczuHucza

Tede jest ostatnim z raperów, który gryzie się w język, ale nie dlatego, że po prostu lubi gadać (choć to pewnie też), ale zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia. Znów przekonaliśmy się o tym przy okazji pierwszego odcinka drugiego sezonu programu „Czarna Wołga”, w którym Rafał Pacześ przeprowadza luźne rozmowy ze znanymi osobami o samochodach, ale nie tylko. Tede o autach mówił oczywiście bardzo dużo, zabawnie i ciekawie, ale wspomniał też o relacjach z Paluchem i fenomenie oraz tajemniczym zniknięciu HuczuHucza.

Jak się okazuje, motoryzacyjna część życia Tedego to istna kopalnia anegdot. Raper wspomina między innymi ciekawą historię felg od BMW E38, które znalazły się na okładce „Ścieżki Dźwiękowej”. Pierwotnie należały one do jakiegoś gangstera, który tuż po ich kupieniu udał się na „przymusowe wakacje”. To jednak nie koniec ich historii, bo później trafiły w ręce Dzianiego, syna Don Wasyla i wielkiego barona disco-polo. Na tym anegdotki się wcale nie kończą. „Należało do jakiegoś króla burdeli z Poznania” – opowiada o jednym ze swoich kolejnych BMW raper. Przyznaje też, że wziął udział w programie „Fabryka Gwiazd” tylko po to, by zarobić na to auto.

W pewnym momencie rozmowa zjeżdża jednak z tematyki samochodowej i zmienia się na rapową. Tede, jako artysta z gigantycznym stażem, został oczywiście zapytany o rapujących Youtuberów, ale wydał przewidywalną opinię, twierdząc, że mogą sobie to robić, ale nie powinni nazywać tego hip-hopem (dlatego nie będziemy się nad tym specjalnie rozwodzić – powiedziane zostało już wszystko). Pacześ pytał również o relacje z Paluchem, które, jak dobrze przecież wiemy, były swego czasu wyjątkowo napięte. Poznaniak zaatakował Tedego w utworze „Gdybyś zwątpił w nas” za to, że ten przyjął rolę policjanta w serialu „Wszyscy kochają Romana”. „Nasze relacje określiłbym jako poprawne” – zdradza TDF. Przyznał, że podczas jednego z koncertów kilka lat temu wreszcie wyjaśnili sobie tą kwestię prosto w oczy i szybko znaleźli nić porozumienia.

Na sam koniec rozmowy panowie poruszają temat wyświetleń rapowych kawałków. Tede tłumaczy, że ich liczba potrafi być bardzo złudna. Mówi o tym na przykładzie rapera, którego ksywki chyba nigdy nie spodziewalibyśmy się jeszcze usłyszeć. TDF przypomina bowiem HuczuHucza, który niegdyś miał gigantyczne, jak na tamte czasy, wyświetlenia, a obecnie kompletnie zniknął ze sceny. Może odgrzebie go Borixon przy okazji Chillwagon Challenge 2?

fot. kadr z klipu „TYMEK – RAINMAN FIT. TRILL PEM, TEDE (PROD BY MICHAŁ GRACZYK & 2K)”, YouTube.com/FIT

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Twój ulubiony raper idzie na wybory. A Ty?

Przyjęło się, że w rapie albo polityki nie tyka się wcale, albo krytykuje system w ramach wyrażenia swojego wewnętrznego buntu. Trudno było doszukać się projektów, które przedstawiałyby te sprawy w sposób obiektywny i należyty, jednocześnie unikając dramatycznej żenady. Jak się jednak okazuje, da się to zrobić w bardzo prosty, wyrazisty i gustowny sposób, o czym przekonuje nas olśnienie.eu wraz z wieloma topowymi raperami.

Przechodząc się ulicami dużych miast możecie zauważyć plakaty wyborcze, które wyróżniają się od tych należących do kandydujących polityków. Czerwone tło, wyraźna data „13.10.2019”, zdjęcie jakiegoś, bardzo możliwe, że Twojego ulubionego rapera, i krótki dopisek, że on idzie głosować. Nie jest to absolutnie przedsmak kampanii wyborczej „Polskiej Partii Rapu i Prawdy”, a jedynie akcja społeczna, która ma na celu uświadomić nam, że to samo pójście do urny jest najistotniejsze, a nie krzyżyk na wrzuconej do niej kartce.

Mamy bowiem prawo, ba, obowiązek obywatelski, by iść na wybory i wedle naszego sumienia zadecydować, w czyich rękach powierzymy los naszego państwa. W ostatnich latach frekwencje są bardzo słabe, szczególnie wśród młodych ludzi, których polityka po prostu nie interesuje. Zaangażowanie w tę akcję tak popularnych raperów ma dużą szansę na zmianę tego stanu rzeczy (trochę życzeniowo myślimy, ale co tam). Młodzi są często wpatrzeni w swoich rapowych idoli jak w obrazki, więc i tym razem pójdą za ich przykładem, dosłownie, idąc do urny. Akcja ma tym większą szansę na sukces, że jest kompletnie bezstronna i nie przybiera charakteru propagandy, która z kolei wiele osób mogłaby wystraszyć, a do swoich ulubionych artystów nawet zniechęcić. „Wierzę w bardzo drobne zmiany, które każdą skałę drążą” – nawija KęKę w utworze „Myślę o tym” ze swojej nowej płyty. Czy Ty będziesz tą bardzo drobną zmianą i tym razem wybierzesz się na wybory?

fot. kadr z klipu „ZIPERA FEAT. SOKÓŁ – NIE TRZEBA”, YouTube.com/smokestorygroup

Zostaw komentarz