Hip Hop,News

Polak na imprezie DJ Khaleda? [VLOG]

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Polak na imprezie DJ Khaleda? [VLOG]

Nowy Jork to mikroświat, w którym często ważą się losy całych branż. Nic dziwnego, że imprezują tam najbardziej wpływowi gracze na rynku. DJ Khaled to postać instytucja, która na swoich płytach gościła całą śmietankę amerykańskiego rapu. Na jednej z imprez, Khaled gościł także nas i ogłosił premierę dokumentu na swój temat, który już możecie obejrzeć za pośrednictwem Tidala – KLIK.

Maks Gepner wyruszył do Nowego Jorku dzięki zaproszeniu Sony i Tidal Polska. Podróż nie była jednak usłana różami, bo pojawiły się pewne przeszkody natury logistycznej. Nie ma jednak tego złego, bo Maks mógł skierować oko kamery na nieprzewidziane atrakcje. Co powiecie na Wu-Tang District czy landmarki z popularnych seriali?

Ale to niejako przy okazji, bo nadrzędnym celem jest impreza i DJ Khaled. Całą relację możecie zobaczyć na naszym kanale. Zapraszamy!

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
O tym jak schafter ukradł bit, tylko że nie ukradł

Branżowe piekiełko. Lubimy szukać afer i potknięć u osób, które odnoszą jakiś sukces. Akurat złodziei bitów w polskim rapie trochę było, więc na tym punkcie jesteśmy wyczuleni na maksa.

Tylko że jeśli porównalibyśmy brzmienie najnowszego singla młodego artysty pt. “hot coffee” z opublikowanym niedawno odsłuchem “ESOTERIC BOUNCE”, to mimo podobieństwa tych dwóch utworów – odpowiedź na pytanie, czy shafter ukradł bit brzmi… nie.

Schafter publikuje swoje muzyczne produkcje w internecie już od bardzo dawna. Dwa lata temu pojawiło się “better than drugs” – jeden z tych kawałków, które dotarły do trochę szerszego grona dzięki hostowi Kstyka.

W komentarzach możemy przeczytać: “schafter to król lofi”, lub: “szafter ewidentna smykałka do samplowania. Dużo jam’owania, realizowania się słychać czysty styl”.

Tu warto zwrócić szczególną uwagę na drugi komentarz i wzmiankę o samplowaniu, do którego schafter przyznaje się również na płycie Kubiego “+18” w kawałku “9 żyć“. Zresztą “przyznawać” się do samplowania będąc producentem hip-hopowym to niezła jazda. Całą sytuacje tłumaczy również na swoim instastory:

Kupowanie sampli (czy to paczek złożonych z fragmentów specjalnie nagranych do samplowania, czy wykupywanie praw często nazywane “czyszczeniem”) i używanie ich w autorskich produkcjach jest w pełni legalne i powszechne. Na pewno pamiętacie choćby “Mask off” Future’a z zsamplowanym “Prison Song” Tommy’ego Butler’a.

Sampling to stały element muzyki, a nawet kultury hip hop. Problem w tym, że wielu wciąż kojarzy go z rezaniem sampli ze starych numerów. Taki proces jest powszechnie chwalony, a swego czasu producenci prześcigali się w takim cięciu próbek, byśmy nie mogli odgadnąć, z jakiego utworu pochodzą. Wszystko świetnie, ale od pewnego czasu muzycy specjalnie preparują określone loopy i sprzedają je do użytku innych producentów. Sampling, w artystycznym rozumieniu tego słowa, po prostu zanika. To nie jest już epoka np. DJa Premiera czy Alchemista, a u nas Noona, wczesnego Webbera czy nawet Ajrona, że cięli tak sample, żeby nikt się nie domyślił, skąd są. Teraz można kupić paczkę i władować sobie orkiestrę symfoniczną w bit w idealnej tonacji. Patrząc na making ofy z nowymi producentami ze Stanów takimi jak Tay Keith, Metro Boomin czy IllaDaProducer, to ich pracą jest właściwie układanie mozaiki z presetów i loopów. Ludzi, którzy kręcą swoje brzmienia na syntezatorach i pocą się nad doborem idealnego pitchingu, jest garstka. I to nie w Polsce, ale na świecie. Że to już nie są Himalaje kreatywności? To temat na inną dyskusję.

fot. kadr z klipu “shafter – hot coffee”, youtube.com/restaurant posse

Zostaw komentarz

Hip Hop
Koniec Lil Nas Xa? Recenzujemy 7 EP!

One Hit Wonder? Być może część branży będzie musiała to odszczekać. Jednak nie dlatego, że 7 EP jest takim dobrym projektem, po prostu prawdopodobnie znowu chwyci, a wizja marketingowa jest dosyć konsekwentna w swojej niekonsekwencji.

Przede wszystkim Lil Nas X nie odcina się na epce od swojej bogatej jednostkowej spuścizny, jaką jest “Old Town Road”. Otwiera projekt remixem z Billym Rayem Cyrusem, a oryginałem zamyka album. Jednak to tyle z bycia kowbojem rodem z Read Dead Redemption 2, bo w środku epki dzieją się rzeczy raczej futurystyczne, choć to trochę tak, jakby technologię tłumaczył nam jakiś amisz. Niby nowocześnie, ale na patentach tak nieodkrywczych, że konie mechaniczne w stajni rżą niemiłosiernie.

Panini” może przykuć uwagę jakichś psychofanów Nas Xa, ale jest generycznym numerem, któremu więcej dobrego (?) robi klip niż on sam w sobie (co zresztą tyczy się lwiej części projektu). Teraz, kiedy piszę te słowa, ma niemal 3 miliony wyświetleń na Youtube w mniej niż dobę od premiery. Oczywiście – hype nie zawiódł. Ciekawostka – w creditsach wpisany jest Kurt Cobain, bo kawałek korzysta z fragmentu “In Bloom” Nirvany, choć, jak twierdzi sam Lil Nas X – taką samą melodię ułożył nieświadomie. Miło, że zaakceptował istnienie kawałka, który miał ją wcześniej.

Dalej mamy “F9mily (You and Me)“, gdzie za podkład odpowiada… Travis Barker, niepokorny perkusista znany m. in. z Blink-182 i współpracy z Yelawolfem, a także z całkiem ciekawej płyty producenckiej “Give the Drummer Some”. Kawałek jest tak przedmiejski i “biały”, że aż się zdziwiłem. Jest to banalna potupajka z nieagresywnymi gitarami i nieszkodliwym tekstem. To taki wstępniak do kreskówki o ratowaniu świata, w której jest dużo wybuchów i bohater jest nieśmiały, ale potem się okazuje, że odziedziczył po ojcu kosmonaucie moc ratowania świata. Potencjalnie numer może wywołać większy buzz niż “Panini”.

Kick it” to ciekawa propozycja, bo jestem w stanie sobie wyobrazić, że całość nawija Kanye i byłby to wówczas wielki hit (choć pewnie nie wszystkie rozwiązania produkcyjne zostałyby w obecnej formie – ten bridge z trąbkami prawdopodobnie byłby bardzo agresywny i na ośmiu przesterach). Od tego numeru mogłaby zaczynać się EPka.

Wracamy do bycia kowbojem, bo na odsłuch wjeżdża “Rodeo” z udziałem wszędobylskiej Cardi B. Raperka dała zwrotkę na miarę kawałka i swoich możliwości, więc się nie czepiam. Sam Lil Nas X wita nas flow przywodzącym na myśl lasso kołujące w powietrzu, a brzmienie zahacza nawet o pewne stonerowskie patenty.

Bring U Down” przywraca sound zespołów z zeszłej dekady i każe się zastanowić nad tym, co Lil Nas X powinien robić w życiu, bo być może więcej zyskałby zakładając zespół pop-rockowy, post-rockowy, j-rockowy, punk-rockowy, rockowy, jakikolwiek tylko nie oscylujący w pobliżu rapu. Ciężko mi się ustosunkować do tego numeru, bo porusza struny jakiejś nastoletniej nostalgii, jakichś zespołów sprzed lat i miękkich brzmień, które brało się za “hardkorowe”.

Nie ma jednak co rozpamiętywać, bo na odsłuch wjeżdża “C7losure” i… dołącza do reszty numerów, będąc kawałkiem tak generycznym, że gdyby ktoś wcisnął mi “shuffle” i puszczał utwory, to nie byłbym pewien czy go nie mylę z którymś innym. Cała EPka jest dostępna na YouTube, więc możecie sprawdzić sami, choć nie zachęcam szczególnie.

Z tego projektu ocaliłbym “Kick it” i “Bring U Down”, ale ten drugi raczej jako guilty pleasure. 7 EP boleśnie pokazuje, że “Old Town Road” był łutem szczęścia w życiu młodego rapera (?). Zobaczymy, co będzie dalej, bo zapowiada się mimo wszystko na sukces, ale tu szybko trzeba znaleźć jakąś formułę, bo bycie retrofuturystycznym kowbojem, to trochę za mało. A może się mylę. Fajnie, że to nie brzmi jak projekty wiodących w tym momencie młodych graczy, ale to też nie jest tak, że Lil Nas X ma swoje brzmienie. Czerpie garściami z muzyki, która – jeśli dobrze liczę – wychodziła, kiedy był dzieciakiem i nasiąknął takimi wpływami. Nic złego w tym nie ma, ale banku nie rozbija.

Czy doczekaliśmy się chociaż jednego numeru, który ma szansę na viral? Nie, ale nic w tym dziwnego. Spece od internetu już dawno stwierdzili, że viralowości nie da się wykreować – musi wyniknąć z przypadku. Old Town Road było właśnie czymś takim. Przypadkiem Wypadkiem przy pracy. Szczęśliwym wypadkiem, bo dało asumpt do rozmów na temat hermetyczności środowiska country i kolejnej dyskusji o granicach hip-hopu, ale o tym pisałem już TUTAJ.

fot. kadr z klipu “Lil Nas X – Kick It (Official Audio)”, youtube.com/Lil Nas X

Zostaw komentarz