Hip Hop

Pomocy! Ulubiony raper zmienił styl i nie wiem co robić! [Encyklopedia Popkultury]

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Pomocy! Ulubiony raper zmienił styl i nie wiem co robić! [Encyklopedia Popkultury]

Witamy Was w czwarte odsłonie Encyklopedii Popkultury! Było już o hajsie w hip-hopie, o tym, czy warto szybko rapować, a także o opłacalności danego podejścia do fanów. Dzisiaj na warsztat bierzemy niezwykle smutny temat… co jeśli nasz ulubiony wykonawca zmieni styl i już nie jesteśmy w stanie go słuchać?

Część fanbazy odbiła w ten sposób od KęKę, swoim najnowszym singlem Solar przekonał do siebie wcześniej nieprzekonanych, a świeżutki kawałek Pezeta nieco podzielił odbiorców. Co zrobić, kiedy nowe wcieleni idola nam nie podpasuje? Dlaczego w ogóle jesteśmy niezadowoleni i czy naprawdę jesteśmy w stanie zaufać ulubionemu wykonawcy na całego?

Dziękujemy Bocca Bar za gościnę i zapraszamy Was do sprawdzenia tego miejsca, w którym poruszamy wszelkie palące kwestie przy kominku.

A teraz – czas odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego jest mi źle, kiedy ulubiony raper zmienia styl?

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,Ranking
Co ma wykształcenie do sukcesu w rapie? [Infografika]

Dawniej osoby z wyższym wykształceniem uchodziły w Polsce za elitarne grono. Jeśli znacie biografię weteranów polskiego hip hopu, to zapewne domyślacie się, że mało z nich mogło posługiwać się tytułem magistra. Czasy się zmieniają, a pan ciągle w komisjach osób z wyższym wykształceniem w Polsce przybywa. Czy ma to przełożenie również na rodzimą rap branżę? Czy posiadanie wykształcenia pomaga w odniesieniu sukcesu w hip hopie? Tym wszystkim zajmiemy się przy okazji dzisiejszej infografiki.

Panowie, chodźmy do studia, zamiast na studia

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, gdy rapował Liroy z Yapaczami, polski hip hop tworzyli głównie ci, którzy pragnęli wyrwać się z biedy i zamiast spędzać czas na studiach, spędzali go w studiach. Dla Liroya, Peji, czy Borixona, muzyka była praktycznie jedyną możliwością do wyrwania się życiowego marazmu.

Wśród starej gwardii najbardziej znanym przypadkiem rapera, który podjął walkę z uczelnią, jest Tede. Warszawiak nie jeden raz podkreślał, że poszedł na dziennikarstwo głównie dla uszczęśliwienia jego rodziców. Jednak w momencie, gdy zarabiał już poważne pieniądze na rapie, postanowił zrezygnować z walki o tytuł magistra i skupić się na muzyce.

Nie oszukujmy się, prawda jest taka, że początki polskiego hip hopu kojarzyły się głównie z ciemnymi blokowiskami, gdzie za rogiem czaili się ostrzyżeni na łyso dresiarze. Pozory mylą i kilku z nich udało się skończyć studia, ale i tak był to tylko margines.

Raper na pół etatu

Na początku XXI wieku zaczęły się zmiany. Mimo że w kinach triumfy święcił film „Blokersi”, to raperzy nie zamierzali poprzestawać na „ulicznym doktoracie” i zaczęli inwestować w swoją edukację. Za przykłady niech posłuży trójka artystów z kompletnie przeciwnych biegunów – Łona, Mezo i Pih. Pihszou i Łonson skończyli prawo, natomiast Mezo uzyskał tytuł magistra politologii. PeiHa i Lajner postawili w życiu głównie na muzykę (aczkolwiek Mezo ostatnio znowu po latach wrócił do bycia studentem), natomiast Łona na co dzień działa w branży prawnej, a muzykę traktuję jako odskocznie od codzienności. Poważnie traktuje oczywiście. Po prostu nie jest „być albo nie być” Adama Zielińskiego.

Raperzy z mainstreamu mieli ten przywilej, że zarabiali już pieniądze na muzyce i nie musieli przejmować się innymi opcjami zarobkowymi. Po pewnym czasie część z tych gości negatywnie zweryfikował rynek i przyszedł czas na szybkie szukanie alternatyw. Hiphopowcy z podziemia od początku musieli twardo stąpać po ziemi.  Pragnienie bycia raperem na pełen etat, nie mogło zasłonić im perspektywy ewentualnej artystycznej porażki. Kogo mam na myśli? m.in. Smarkiego, Wankeja, VNMa czy Wene. Kolejność w której ich wymieniłem nie jest przypadkowa. Pierwsza dwójka ostatecznie postawiła na karierę w zgodzie z wykształceniem. Wankz został wykładowcą socjologii, a Smarki pracuje jako prawnik (tylko że, niestety, już nie rapuje jak wcześniej wspomniany Łona). VNM i Wena w pewnym momencie, po latach szlifowania umiejętności w podziemiu, mogli spełnić swój dawny sen – rzucić pracę i zarabiać głównie na muzyce.

Wyższe wykształcenie – Tylko dla orłów

W obecnej dekadzie wszystko się unormowało. Mamy raperów po studiach (Taco Hemingway), ale również gości takich jak Bedoes, którzy nie posiadają nawet matury. Oba przypadki są skrajne, Taco swój pierwszy polski album wypuścił już po zakończeniu studiów, natomiast Bedoes zaczynał rapować w wieku 13/14 lat, a hajs zarabiać mając 18.

Bycie czołowym raperem stało się bardzo opłacalnym zawodem, a gwiazdą na rynku można zostać nawet nie posiadając jeszcze dowodu. Jest grupa raperów, którzy tworzą muzykę, ale wciąż się dokształcają, myśląc o swojej przyszłości. Inni jak np. Young Igi nie potrzebują „papierka” i planują dalsze kroki na bazie zbieranego aktualnie doświadczenia.

Dziś rap jest tak popularny, że raperom trudno byłoby normalnie funkcjonować w studenckiej społeczności. Koncerty, nagrania, teledyski, kontrakty reklamowe i duża kasa – trzeba mieć posiadać naprawdę dużo samozaparcia i chęci, aby dodatkowo poświęcić chociażby 3 lata na zaoczne studia (jak Eldo, który ukończył w ten sposób filozofię).

Czy wykształcenia jest potrzebne do odniesienia sukcesu w rapie? Jasne, że nie. Jak jesteś dobry lub masz charyzmę, to gwiazdą możesz zostać i po podstawówce. Jednak pamiętajmy, że zawsze warto mieć alternatywę, gdyby kariera w przemyśle muzycznym nie okazała się długotrwała.

Poniżej macie naszą infografikę, gdzie opisaliśmy część polskich raperów. Natomiast, jeśli jesteście ciekawi, jakie wykształcenie posiadają amerykańscy raperzy to zajrzyjcie koniecznie do felietonu Bartka.

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Drake o swoim ślubie i beefie z Pusha T – shots fired!

Pamiętacie zeszłoroczny, słynny beef między Pushą T a Drizzy’m, który rozpoczął się po premierze albumu „Daytona”, a dokładniej pochodzącego z niej kawałka „Infrared„? Wygląda na to, że Drake wciąż nie może pogodzić się ze słowami, które wtedy zostały wymierzone w jego kierunku…

I w sumie nie ma w tym nic dziwnego, bo konflikt nie zakończył się ani pojednaniem, ani wygraną jednej ze stron, a sytuacje takie jak TA jedynie zagęszczają atmosferę. Trzy dni temu, z okazji zwycięstwa swojej ulubionej koszykarskiej drużyny Toronto Raptors w Finale NBA, której zresztą od kilku lat jest ambasadorem, raper wydał epkę „The Best in the World Pack”, na którą składają się dwa nowe utwory. Drake nawija w nich przede wszystkim o sobie i swoim sukcesie, a przy tym nie obyło się bez linijek odnoszących się do Pushy i, mającego go w swojej wytwórni, Kanye:

Last year, niggas really feel like they rode on me/Last year, niggas got hot ’cause they told on me

W powyżej cytowanej „Omercie” Drake tłumaczy się także z tego, dlaczego nie bierze ślubu, twierdząc, że everyone that’s married is miserable, a w „Money in the Grave”, z udziałem Ricka Rossa, wspomina o docinkach, jakoby od pisania swoich tekstów, miał posiadać ghostwritera. Brak autentyzmu był głównym zarzutem ze strony Meek Milla, ale właśnie też Puszatego, który akurat miał przygotowane pociski mocniejszego kalibru – w „The Story of Adidon” oskarżył Kanadyjczyka o ukrywanie swojego syna.

Być może nadszedł najwyższy czas na to, aby Drake raz na zawsze uciął swój temat? Inaczej będzie ciągnął się on w nieskończoność, bo nawet The Weeknd w numerze „Lost in the Fire” na ostatnim albumie Gesaffelsteina nie oszczędził aluzji do afery z „zabawą w chowanego”.

fot. kadr z klipu „Emotionless”, youtube.com/Drake Vevo

Zostaw komentarz