Hip Hop,News

Quebonafide, Taco Hemingway i Bedoes na listach Billboardu? Tak, i to już za chwilę!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Quebonafide, Taco Hemingway i Bedoes na listach Billboardu? Tak, i to już za chwilę!

Kiedy kawałki z „Romantic Psycho” znalazły się w rankingu Geniusa jako jedne z najczęściej wyszukiwanych tekstów w serwisie, dla polskiego rapu było to historyczne wydarzenie. Teraz istnieje prawdopodobieństwo, że z nowym materiałem Quebo wbije na… światowe zestawienie Billboardu!

Okazało się bowiem, że magazyn stworzył właśnie dwie globalne listy – Billboard Global 200 i Billboard Global Excl. U.S. Na pierwszą z nich trafiają utwory z całego świata, a na drugą podobnie, ale z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych. Klasyfikacja odbywa się na podstawie wyników z serwisów streamingowych i danych sprzedażowych z ponad 200 obszarów.

Biorąc więc pod uwagę tegoroczne sukcesy Kuby – 22. miejsce wśród najchętniej słuchanych artystów na Spotify na świecie – jest szansa, że za jakiś czas zobaczymy go także w najpopularniejszym zestawieniu. Warunki do tego mają także Taco Hemingway i Bedoes, który w zeszłym roku jako pierwszy z polskich raperów wbił się do Top 100 Spotify, gdzie zajął wtedy 99. miejsce.

Pierwsze globalne listy otwierają kawałki „WAP” Cardi B i Megan Thee Stallion oraz „Hawái”, kolumbijskiego wokalisty, Malumy. Ten pierwszy numer w samych Stanach znajduje się na szczycie już od trzech tygodni, przy czym narobił niemałego zamieszania – singiel stał się pretekstem do dyskusji o przyzwoitości w kobiecym rapie, o czym więcej pisałam TU.

fot. kadr z klipu „TACONAFIDE – Kryptowaluty”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
2020 nie może się jeszcze skończyć. Oto premiery z USA, których od dawna wypatrujemy

Przed nami ostatni kwartał bieżącego roku. Trzeba przyznać, że gdyby 2020 zakończył się właśnie teraz (a większość z pewnością chciałaby, aby stało się to jak najszybciej), mielibyśmy lekki niedosyt.

Niby otrzymaliśmy pierwszy pośmiertny album Maca Millera oraz Pop Smoke’a, wiosną ukazał się długooczekiwany projekt Lil Uzi Verta, The Weeknda i niestety niezbyt satysfakcjonujący „3.15.20” Childisha Gambino, a nawet mixtape Drake’a, który miał stanowić przedsmak przed tym, co miało czekać nas od Kanadyjczyka latem. Wskazać oczywiście można jeszcze kilka innych ważnych pozycji jak na przykład wyjątkowo późny debiut Jaya E, „A Written Testimony”, czwarty album Run the Jewels i całkiem elegancki powrót Nasa w postaci „King’s Disease”. To wszystko jednak bez tych czterech wydawnictw, o których informacje zebraliśmy poniżej, to niestety wciąż za mało.

Drake

Przyznaję, że premiery „Certified Lover Boy” nieco się obawiam. Wprawdzie Drizzy pracuje nad nim już bardzo długo, ale zważając na poziom jego ostatnich wydawnictw, a zwłaszcza „Scorpiona”, boję się, że projekt będzie po prostu wtórny i nudny. Single, które trafiły na „Dark Lane Demo Tapes” były przyjemne, ale niezbyt świeże – mam nadzieję, że wrażenie to wynika stąd, że część kawałków po prostu znaliśmy już wcześniej. Przy tym „Toosie Slide”, który jako singiel i challenge na TikToku się sprawdził, nie stał się przebojem na miarę „Hotline Bling” czy „One Dance”. Podobnie jest z wydanym w połowie sierpnia „Laugh Now Cry Later” – oficjalnie promujący nowy album kawałek ani nie zawodzi, ani nie wzbudza większych emocji. Nie udało mu się także wbić przed „WAP” Cardi B, by zająć pierwsze miejsce Billboard Hot 100.

J. Cole

Lider Dreamville wzbudził apetyt zeszłorocznym singlem „Middle Child”, a później występem w numerze „Family and Loyalty” z albumu Gang Starr, gdzie przepięknie uzupełnił wokale Guru. Do premiery „The Fall Off” przybliżyły nas ostatnio dwa single, „The Climb Back” i „Lion King On Ice”, wydane razem jako epka „Lewis Street”, które tym samym choć odrobinę pozwoliły pozbyć się niesmaku, jaki pozostał po kawałku nagranym w związku z protestami BLM. Choć J. Cole prawdopodobnie najlepsze momenty w karierze ma już za sobą, wciąż może nagrać materiał, który będzie przynajmniej dobry.

Kendrick Lamar

O następcy „DAMN.”, czyli chyba najbardziej oczekiwanym przez słuchaczy rapu projekcie, praktycznie nic nie wiadomo. Na początku tego roku pojawiły się plotki, że K. Dot na nowym materiale będzie eksperymentował z rockowymi brzmieniami. Ponadto pomaga mu przy nim Thundercat, który trochę wygadał się w wywiadzie, i z którym raper dość często współpracuje. Na początku września Lamar został także przyłapany prawdopodobnie na kręceniu teledysku w Los Angeles…

Playboi Carti

Kiedy Carti wydał w kwietniu swój pierwszy od czasów „Die Lit” singiel „@ MEH”, fani byli dość zawiedzeni. Miłym zaskoczeniem była jednak gościnka u Drake’a, choć po „Pain 1993” również można byłoby spodziewać się więcej. Póki co jednak, poza niewiele mówiącym wskazówkami, które raz na jakiś czas raper podrzuca w mediach społecznościowych i domniemanego tytułu „Whole Lotta Red”, więcej nam nie wiadomo. Do sieci od roku przeciekają jedynie prawdopodobne tytuły kawałków i okładki projektu.

Do końca roku spodziewamy się także przynajmniej nowego albumu Kanye’ego Westa, Young Thuga i trzeciej części „Culture” Migos. Byłoby świetnie, gdyby zapowiadany od trzech lat album wydał także Frank Ocean… Poza tym uważnie przyglądamy się temu, co dzieje się na naszym podwórku.

fot. kadr z klipu „Drake – Laugh Now Cry Later (Official Music Video) ft. Lil Durk”, YouTube.com/Drake

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Niby „Neandertalczyk”, a jednak powiewa świeżością – Young Igi atakuje nowym singlem!
Young Igi - Neandertalczyk

Od wydania poprzedniego LP Young Igiego minął prawie rok, więc można było się spodziewać, że raper niedługo wyskoczy z singlem promującym jego nowe wydawnictwo. Ci, którzy oczekiwali drugiej „Bestii” albo wielu „youngthugowych” modulacji głosu mogą być nieco zawiedzeni, bo „Neandertalczyk” ma kompletnie inny klimat, jednocześnie wciąż zachowując typowy dla szczecińskiego artysty sznyt.

Pierwsze co zwraca uwagę to przede wszystkim niezwykły bit PSR-a. Akurat ten producent znany jest z tego, że potrafi zrobić podkład, w którym główną rolę grają potężne bębny, ale tak surowej ich wersji dawno nie słyszeliśmy. Wydaje się bowiem, jakby w studio Igiemu akompaniował zespół plemiennych grajków, wystukujących rytm na wielu różnych bongosach, zrobionych ze świeżo zdartej ze zwierzyny skóry. Nie sposób też puścić koło uszu brutalnych wręcz strun, które same w sobie prawdopodobnie byłyby totalnie asłuchalne, a jednak w całej kompozycji świetnie dopełniają całość, jeszcze bardziej budując klimat. Nie można więc dziwić się, że Igi wymyślił taką, a nie inną tematykę utworu, bo podkład nie mógł nastroić do czegoś innego.

Raper śmiało mógł jednak cały, skrupulatnie stworzony przez producenta klimat zniweczyć, gdyby zdecydował się na przesilony efektami wokal, jak to ma miejsce w wielu jego utworach. Nie zrozumcie mnie źle, w wielu kawałkach brzmi to dobrze i pasuje idealnie, ale w tym numerze dawałoby tragiczny rezultat, dlatego zrezygnowanie z nich jest bardzo dobrą i świadomą decyzją rapera. Jego wokal jest niemalże równie surowy co bit i z tego powodu świetnie się do niego klei. Bardzo fajną rolę odgrywa też dudniące w tle „heeej”, które wręcz pozwala odnieść wrażenie, że oprócz tych plemiennych grajków z Igim w studio jest też jakiś pierwotny chór.

„Wielki ogień w sobie”

Warstwa liryczna kawałka jest taka, jakiej po Igim można było się spodziewać. Nie oszukujmy się, Szczecinianin nie należy do czołówki tekściarzy, więc ambitnych porównań, ciekawych rozkminek, a tym bardziej filozoficznych wywodów nie można się w jego twórczości spodziewać. To jednak nie oznacza, że tekst jest płytki, bo jak zwykle nie brakuje mu emocji.

„Neandertalczyk” to zdecydowanie powiew świeżości w twórczości Igora, co jest o tyle paradoksalne, że brzmi chyba najsurowiej i najprymitywniej spośród wszystkich jego piosenek. To udany eksperyment pozwalający raperowi wyjść z klatki, w której sam powoli się zamykał ze względu na dotychczasową, nieco monotonną stylówkę. Wobec tego czekamy na kolejne i trzymamy za nie kciuki.

fot. kadr z klipu „Young Igi – Neandertalczyk, YouTube.com/YoungIgi

Zostaw komentarz