Felieton,Hip Hop

Rap i gry? Na pewno dobre wersy!

Jakub Purłan -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Jakub Purłan

Rap i gry? Na pewno dobre wersy!

Raperzy w swoich utworach nawiązują do wielu rzeczy. Czy to do sportu, kinematografii, wydarzeń ze świata, czy do… gier. Ta ostatnia nie jest najczęstszym źródłem inspiracji, więc kilku wybranym linijkom zawierającym do niej follow-upy postanowiliśmy się przyjrzeć!

„Znów zakręci to jak Wukong”

Szpaku nawiązuje tu do jednej z najpopularniejszych gier multiplayer na świecie, czyli League of Legends. LoL w 2013 roku w USA został uznany za pełnoprawną dyscyplinę sportową. To tylko pokazuje, jakie zainteresowanie jest tym produktem. Raper z Morąga przywołuje postać Wukonga, którego superumiejętność polega na kręceniu się, podbijaniu oraz zadawaniu obrażeń przeciwnikom. Prosty wers, ale tylko dla tych zaznajomionych z tematem.

„Grałem jako woj body, zabijałem potwory, ja i moja gildia mamy misje tak jak biolodzy”

Akurat te wersy to nawiązanie do mojej ulubionej gry MMORPG, czyli Metina2. Jednak cały kawałek „Toy Story” pełen jest odniesień do różnych produkcji. Nie tylko przewija się wcześniej wymieniony tytuł, ale też m.in. GTA czy LoL. Bedoes rzucił mnóstwo linijek, które mogą spowodować uczucie nostalgii dla wielu osób. Przypominają się czasy, w których każdy miał swoją ulubioną grę i spędził przy niej multum godzin. Gracze Metina do dziś mają nie po drodze z Kowalem…

„Oni to wiedzą, mam lepsze ucho niż Lara Croft”

Śmiem twierdzić, że Lara Croft to jedna z najpopularniejszych kobiecych postaci wśród gier komputerowych, która posiada niezwykle rozwinięte zmysły, w tym słuch. Quebonafide chciał tutaj zaznaczyć, że ma ucho do rapu i wszyscy dobrze o tym wiedzą.

Na koniec warto przy tym przypomnieć, że polscy raperzy mają swój udział w kilku grach. Ostatnio informowaliśmy, że Borixon i Żabson użyczyli swojego głosu w Fortnicie, a Słoń wypuścił niedawno swoją grę M.E.A.T.!

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Właśnie wyszła gra z najlepszym rapowym soundtrackiem w historii!
NBA 2K21 "Mamba Edition" cover

Jeśli sami nie graliście w starsze odsłony FIFY, to pewnie natknęliście się na memy, które traktują o kultowych soundtrakach składanych na potrzeby tych gier. Świetnie budowały klimat poszczególnych edycji i po prostu pasowały do piłkarskiej otoczki. Przynajmniej tak samo kultowym soundtrackiem, tylko że rapowym (przeczytaliście to głosem Belmondo?) może być ten, który usłyszymy w nowej odsłonie NBA 2k, w której roi się od zeszłorocznych hitów.

Znaczna większość koszykarzy grających w NBA słucha głównie rapu, a kilku z nich nawet samemu nawija. Nic więc dziwnego, że soundtrack do nadchodzącej edycji symulatora tej ligi, jak zresztą i kilka wcześniejszych odsłon, będzie oparty przede wszystkim na hip-hopowych kawałkach. Te jednak idealnie wpasowują się w klimat rozgrywki, a przy okazji są po prostu wielkimi hitami. Z absolutnych szlagierów będziemy mogli usłyszeć chociażby „Dior” Pop Smoke’a czy wielokrotnie remiksowane „What’s Poppin” tegorocznego freshmena, Jacka Harlowa.

To oczywiście bangery, ale nie zabraknie też motywujących kawałków, które wręcz wbiją do głowy naszym wirtualnym zawodnikom fakt, że bez zapieprzania po parkiecie, nie wygrają, nawet jeśli i tak za ich każdy ruch odpowiedzialni będziemy my. Do takich kawałków można zaliczyć „Sum 2 Prove” Lil Baby’ego czy przede wszystkim „Value” A$AP Ferga.

Ten, kto odpowiadał za soundtrack, wiedział jednak, że monotonię rapowych kawałków trzeba przegryźć czasem innym gatunkiem, by po prostu się nie zanudzić. W tym celu do gry dodano więc chociażby takie hity jak „Blinding Lights” The Weeknda czy całkiem gitarowe, wręcz kojarzące się z wyżej wspomnianą FIFĄ, „Bad Decisions” w wykonaniu The Strokes.

A to i tak nie koniec fantastycznych kawałków napchanych do tej jednej gry. W soundtracku będziemy mogli usłyszeć jeszcze kilka dobrze znanych nam głosów, choćby Stormzy’ego, Tory’ego Laneza czy nawet Ricka Rossa. Będzie też Travis Scott, który nawinie nam „Gatti” wraz z Pop Smoke’em. Nie zapomniano też o wielkim hicie dwóch tegorocznych freshmenów, czyli „Go Stupid”, na którym rapują Polo G, NLE Choppa i Stunna 4 Vegas.

Cały soundtrack możecie zapisać sobie na Spotify i raczyć się nim, nawet jeśli nie lubicie koszykówki albo macie dwie lewe ręce. Nie musicie dziękować.

fot. NBA 2K21 „Mamba Edition” cover

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Tory Lanez jest dowodem na to, że słuchacze rapu wciąż mają poczucie moralności
Tory Lanez - Broke In A Minute *Directed & Edited by Tory Lanez*

Ostatnimi czasy, kiedy już ucichła zażarta dyskusja na temat newschoolu i trueschoolu, pojawił się inny, tym razem naprawdę sensowny i wartościowy temat do rozważenia. Chodzi bowiem o rozgraniczanie artystów i ich muzyki, a w zasadzie głównie tego, czy należy słuchać kogoś, kto robi fajne piosenki, ale jest przy tym w jakiś sposób nieprzyzwoity w innych dziedzinach swojego życia.

Głównym prowodyrem do przedsięwzięcia tej dyskusji był oczywiście 6ix9ine, który przed sądem sprzedał wszystkich swoich ziomków, by ostatecznie nie siedzieć w więzieniu kilkudziesięciu lat, a raptem kilkanaście miesięcy. Według wielu niespisanych zasad, które przez dekady towarzyszyły hip-hopowi Tekashi nie powinien mieć żadnego posłuchu wśród dawnych fanów, a tymczasem ma ich nawet więcej. Bije kolejne rekordy wyświetleń, a jego pierwszy album, który wydał po wyjściu z więzienia, w zaledwie parę dni wyprzedał się 150 tysiącach kopii, oczywiście po przeliczeniu streamingów.

Ten temat mogliśmy też przełożyć na Polskę. Przy czym akurat „snitchwave” można wykluczyć, bo przecież Sobota został wręcz zmuszony do zakończenia kariery, to już wszelkie inne wybryki i machlojki są dopuszczane, czego dobrym przykładem jest Belmondo. Nie brakuje raperów, którzy nie chcą z nim już współpracować przez jego zachowanie, a sam artysta niestety parę razy też skompromitował się, chociażby słynną aferą wannową czy nawoływaniem do wyzwolenia Kurdystanu. Pomimo takich błazenad, wciąż ma wiernych fanów, którzy zachwyceni są jego twórczością i czekają na powrót z długogrającym albumem.

Mogłoby się więc wydawać, że prywatne zachowanie artystów i po prostu fakt, jakimi osobami są, nie ma już żadnego wpływu na odbiór ich kawałków, o ile te są dobre, zabawne lub po prostu bujające. Okazuje się jednak, że nie do końca, ponieważ są raperzy, którzy ponieśli konsekwencje muzyczno-marketingowe z powodu swoich występków. Dowodzi temu casus Tory’ego Laneza.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Kanadyjczyk jakiś czas temu awanturował się z koleżanką po fachu, Megan Thee Stallion i w efekcie postrzelił ją w stopę. To, że w internecie dało się znaleźć sporo głosów oburzenia na ten temat jeszcze nie świadczyło o słusznym napiętnowaniu rapera, bo zwykle głos zabierają ci, którzy są oburzeni, a nie ci, którym to nie przeszkadza, więc trudno było określić liczbę tych, którzy nic sobie z postrzelenia raperki nie robili. Niedługo potem pojawiła się dodatkowo petycja, która miała zebrać wystarczająco ilość podpisów, by umożliwić deportację Laneza z USA. Ta akcja została oczywiście przeprowadzona półżartem, półserio, ale już świadczyła o społecznym poglądzie w tej sprawie. Konkrety pojawiły się jednak dopiero niedawno, kiedy Forbes ujawnił, że odsłuchy kawałków Laneza na streamingach spadły aż o 40%. Biorąc pod uwagę pieniądze, które za oceanem artyści otrzymują z tych platform, raper na pewno odczuł to w portfelu i nie był w stanie tej sprawy zbagatelizować. To zjawisko dowodzi temu, że słuchacze rapu potrafią jeszcze rozgraniczać artystów od muzyki i w efekcie porzucać czyjąś twórczość, jeśli ten ktoś nie zachowuje się nawet w ułamku tak, jak na rozpoznawalną i mającą wpływ na odbiorców osobę przystało. Trzymajmy kciuki, by wreszcie przerodziło się to w trend, a nie tylko jednorazowy przypadek.

fot. Tory Lanez – Broke In A Minute *Directed & Edited by Tory Lanez*/ YouTube.com/ToryLanez

Zostaw komentarz