Hip Hop

Raperzy z Wu-Tang dostali ulicę. Dosłownie

Politolog Na Rapie -
Hip Hop - - Dodane przez Politolog Na Rapie

Raperzy z Wu-Tang dostali ulicę. Dosłownie

Grupa, której korzenie sięgają nowojorskiego Staten Island została uczczona w wyjątkowy sposób. Dzięki zabiegom fanów oraz jednogłośnej decyzji Rady Miasta fragment tego obszaru został oficjalnie nazwany „Wu-Tang Clan District”. Do głosowania w tej sprawie doszło co prawda w grudniu, ale dopiero w sobotę, 4 maja, ogłoszono decyzję i połączono to z lokalną imprezą.

Przedstawicielka Rady Miejskiej Nowego Jorku, Debbie Rose mówiła:

To wspaniały dzień, w którym mamy okazję uhonorować naszych bohaterów z rodzinnego miasta, młodych mężczyzn, którzy umieścili Staten Island na mapie na całym świecie. […] Pokonali wszystkie rodzaje wyzwań, aby nie tylko zostać raperami i hip-hopowymi artystami, ale także inspirować i rzucać wyzwanie całemu światu muzycznemu

Róg Vanderbilt Avenue i Targee Street został w towarzyszących mu oklaskach oficjalnie przemianowany na Wu-Tang Clan District. Na odsłonięciu tablicy pojawili się mieszkańcy, raperzy, politycy  (także wysokiego szczebla, np. kongresmen Max Rose), ale też lokalni pracodawcy, którym nie przeszkodził padający deszcz. Odsłonięto również mural wykonany przez artystę Gano Grills upamiętniający dzielnicę i ten specjalny dzień (możecie zobaczyć go tutaj). No i jako, że wszystko „dla dzieciaków” zadbano o rozrywkę dla najmłodszych, pojawiły się ściany do wspinaczki, malowano twarze i organizowano gry.

To nie jest jednak koniec historii, tylko zwieńczenie kolejnego etapu. Działania na rzecz lokalnej społeczności (z naciskiem na najmłodszych) dopiero teraz będą miały szansę naprawdę rozkwitnąć.

Podczas uroczystości poinformowano również o tym, że legendarny konglomerat ze Staten Island otrzymał swój własny dzień w swoim rodzinnym mieście. Dniem Wu-Tang Clanu ogłoszono 9 listopada. Data nie jest przypadkowa. To 25-lecie wydania debiutanckiego i legendarnego już „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”.

Powstaje serial

Warto również dodać, że kilka dni temu właśnie na Staten Island kręcono pierwsze ujęcia do serialu napisanego przez RZA i Alexa Tse, którego producentem wykonawczym są RZA, Method Man, Tse, Brian Grazer i Francie Calfo. Telewizyjne show ma przenieść nas do Nowego Jorku lat 90-tych i pokazać historię, w której RZA w szczycie epidemii cracku, stara się zjednoczyć kilkunastu młodych, czarnych mężczyzn, którzy są rozdarci między muzyką a przestępczością – i pokazać trudną drogę do sukcesu, jaką musieli przejść członkowie grupy.

Wracając do sedna tekstu….

Chyba kwestią czasu, a nie pytania „kiedy?” np. na poznańskich Jeżycach swoją ulicę dostanie Ryszard Andrzejewski vel Peja (Kajetan snuł podobne wizje TUTAJ), a za nim inni artyści od lat aktywni na scenie i w swoich lokalnych społecznościach. Wracając do Poznania – póki co musi się jednak mierzyć z „wrogim przejęciem”, bo jedynką w Wielkopolsce z list Konfederacji jest Liroy. Jestem ciekaw jak ulica odpowie na tę kandydaturę akurat w tym regionie. 😉

Fot. Napalm filled tires/ Creative Commons

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 9: Familiada, raperzy i Eurowizja

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.

Felieton,Hip Hop
Nie płacz, chłopczyku. To jej wina – „dojrzali” raperzy

Bardzo cenię sobie w hip-hopie fakt, że inspiruje do przemyśleń. Można takie zdanie łatwo obśmiać, zwłaszcza jeśli się tej muzyki nie słucha, ale tak w istocie jest. Każdy kawałek zwraca moją uwagę na nieco inny aspekt tej kultury, czy to dotyczący jej brzmienia czy wykonawców ją tworzących itd. Dzisiaj na zadumę pozwolił mi Tede w nowym singlu z Karmagedonu, czyli "Cafe O'Belga".