Felieton,Hip Hop

Recenzujemy pracę maturalną MATY aka Michała Matczaka!

Kuba Krzyżanowski -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kuba Krzyżanowski

Recenzujemy pracę maturalną MATY aka Michała Matczaka!

Nie da się zaprzeczyć, że pseudonim „Mata” odbił się ostatnio szerokim echem w świecie muzyki. Nie ma chyba w Polsce takiej osoby, która nie znałaby chociaż jednego utworu młodego warszawskiego rapera. Od legendarnej już „Patointeligencji” po jego najnowszy album, „100 dni do matury”, Mata triumfalnie wkroczył na topową listę na Spotify’u. Jednakże czy udany debiut artystyczny to jedyne dokonanie wschodzącej gwiazdy?

Czym jednak jest ten extend?

Każdy kto zamówił preorder pierwszej płyty Maty pewnie już wie, że Michał Matczak był uczniem prestiżowego programu IB. Dołączył on bowiem do niej swój Extended Essay. Czym jest owa enigmatyczna jak na polskie warunki praca maturalna pisana całkowicie poza aulą?
Według założeń IB jest to jedyna w swoim rodzaju możliwość połączenia swojej pracy naukowej ze swoją pasją, bądź wschodzącym zainteresowaniem. Jest to esej, którego celem jest rozłożenie na czynniki pierwsze założenia związanego z wybranym tematem, który pozwoli na poszerzenie horyzontów uczniowi i wszystkim, którzy postanowią go przeczytać.

W praktyce Extended Essay pisany jest często stuprocentowo z perspektywą podwyższenia wyniku maturalnego, co zazwyczaj niszczy jakąkolwiek inwencję twórczą i zmusza do wyboru bardziej konwencjonalnego tematu.
Okazuje się jednak, że Michał Matczak poszedł w stronę pasji i postanowił napisać swoją pracę maturalną na temat zmian w liryce Tede na przełomie lat 2001-2015.

W swoim Extended Essay’u Mata opisuje karierę Tedego; gwoli wstępu przedstawia o nim najbardziej podstawowe informacje. Pokazuje on tematykę jego utworów oraz pojawiające się w nich motywy takie jak: sława, narkotyki oraz imprezy. Jednocześnie rzuca na rapera pierwszy cień: podkreśla on, że często celuje w publikę masową. Cytuje on Peję, który uważa, że utwory Tedusia są tanią komercją. Przedstawia on także negatywny odbiór jego albumu, „Vanilli Hajs”, z 2015 roku. Jednakże uczeń Batorego nie poprzestaje na krytyce. Pokazuje nam, że pierwszy debiutancki album Tedego: „S.P.O.R.T.”. spotkał się z uniwersalnym uznaniem; podkreślił jego wartość artystyczną oraz postawił go jako fundament przyszłej kariery rapera.

Twórczość Tedego jest tutaj rozłożona praktycznie na czynniki pierwsze. Michał wskazuje nam artystyczną wartość pierwszej solowej płyty rapera i pokazuje jak w czasie zmieniły się zarówno sylabiczność, flow oraz tematyka tekstów słynnego Jacy. Pokazuje nam nieregularność stroficzną tekstów takich jak „Wyje Wyje Bane” oraz konsekwentność sylabiczną utworów z płyty „S.P.O.R.T.”. W dalszej części pracy maturalnej Mata rozważa użyte przez artystę środki artystyczne, neologizmy oraz rymy pojawiające się w jego twórczości. W swoich wnioskach Michał stara się przedstawić nam znak czasu i rozwoju kultury hip hop na język używany nie tylko przez Tedego, ale też przez innych raperów. Porównuje ten proces do transformacji formy pisania wierszy: od klasycznego do współczesnego – wolnego.

Co tu dużo nie mówić, extended essay Maty jest potężną pracą na 3140 słów, która dogłębnie stara się odkryć prawidłowości w rozwoju języka nie tylko postawionego w tezie Tedego, ale też i liryczności używanej w całości polskiego rapu. Interesujące wnioski oraz czujne oko Michała sprawiają, że lektura extenda jest przyjemna i zmusza do myślenia. Jednakże jak ma się to do sztywnych, brutalnych kryteriów IB i na jaką ocenę może liczyć Mata?

fot. kadr z klipu „Mata – Patointeligencja”, YouTube.com/SBM Label

Kryteria IB i jak ocenilibyśmy Matę?

Kryteria IB są niezwykle bezwzględne. Mimo zamysłu pracy polegającego na rozwoju personalnym ucznia piszącego, esej pozwala na bardzo mało potknięć i zamyka jego formę w sztywnych ramach. Kryteria są następujące:

1. Koncentracja na temacie oraz metoda wykonania (0-6)

2. Wiedza i zrozumienie (0-6)

3. Krytyczne myślenie (0-12)

4. Prezentacja (0-4)

5. Zaangażowanie (na podstawie osobnego dokumentu – refleksji nad extendem)

Według mnie, gdybym miał oceniać esej Michała to wstawiłbym mu następujące oceny:

1. EE Maty świetnie komunikuje przemyślenia oraz fakty dotyczące rozwoju liryczności Tedego, jednakże przedstawione informacje często krążą wokół tej samej myśli i nie wynoszą z niej w ostateczności refleksji. (4)

2. Mata wykazuje świetne zrozumienie tematu. Posiada szeroką wiedzę na temat twórczości Tedego. Szkoda jednak że główne skupienie jest tylko na 2 odległych od siebie płytach. (5)

3. Praca badawcza Maty jest dogłębna i stara się być dokładna w sprawozdaniu w momencie wyciągania wniosków. Jednakże w ostateczności temat pozostaje bardzo płytki. Ocenianie liryczności Tedego jest bowiem całkiem mało ambitnym tematem. Głębie extenda ratują wnioski, które kierowane są w stronę nie tylko artysty, ale też całokształtu polskiego rapu. (8)

4. Prezentacja tekstu jest całkiem podstawowa. Mata często gubi formę eseju, krążąc wokół pustych wniosków. Traci go głównie ze względu na stosunkowo wąski temat. Jednakże esej posiada główne punkty formuły pisania. (2)

Mata-wzorowy uczeń IB?

Krążą słuchy, że Mata zdał swoją maturę śpiewająco. W moim przekonaniu jego extend, z uwagi na jego trudną tematykę dostał B. Ale jeśli wśród egzaminatorów trafił się jakiś koneser rapu bądź fan samego Maty, myślę że raper spokojnie dostał A(maksymalną ocenę).

fot. twitter, youtube

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
DaBaby napadł pracownika hotelu? Raper wyjaśnia sprawę

W zeszłym roku DaBaby mieszał się jedynie w muzykę i to wyłącznie tą dobrą. Zachwyciliśmy się jego dwoma albumami oraz gościnnymi występami u różnych raperów. Wydawało się, że ten rok będzie jeszcze bardziej owocny i przy czym artysta faktycznie często znajduje się na ustach wszystkich, to niekoniecznie przez muzykę. Raper co chwila pakuje się w jakieś niepotrzebne kłopoty. Ostatnio musiał się tłumaczyć z napaści na pracownika hotelu.

O co dokładnie chodziło? Do internetu wypłynęło nagranie z monitoringu jednego z hoteli, na którym widać jak DaBaby chwyta jednego z pracowników i usadza go na fotelu, coś mu tłumacząc. Raper nie zamierzał dawać czasu plotkom na to, by się rozprzestrzeniły, dlatego udostępnił na Instagramie swoje oświadczenie w tej sprawie. Jak się okazuje, DaBaby złapał pracownika hotelu dlatego, że ten zrobił mu zdjęcie wraz z jego małym dzieckiem, choć artysta nie wyraził na to zgody. Raper chwycił pracownika, by wytłumaczyć mu bardzo dosadnie, że tak nie wolno, a wrzucanie tej fotki mogłoby zdradzić miejsce przebywania rapera, a to z kolei według niego nie było zbyt bezpieczne zarówno dla niego samego, jak i jego dziecka. Raper dodał też wiadomość dla portalu TMZ, który udostępnił to nagranie, twierdząc, że ta konkretna strona konsekwentnie atakuje jego osobę w swoich wpisach. Zaznaczył też, że pozwie hotel, w którym doszło do nieprzyjemnej sytuacji.

Najbezpieczniej będzie stwierdzić, że obydwie strony zachowały się nie do końca tak, jak powinny. DaBaby nie może mieć też pretensji o to, że jego zachowanie w pierwszej chwili zostało odebrane negatywnie, ponieważ ostatnio regularnie pakuje się w kłopoty. Ostatnio zatrzymała go przecież policja w sprawie pobicia i rabunku, którego rzekomo dopuścili się członkowie jego świty. Styczeń ledwie przekroczył swoją połowę, a DaBaby ma jakiś przypał średnio co kilka dni. Wypada, żeby nieco się uspokoił, bo takie zachowanie nie przystoi komuś, kto chce ubiegać się o stołek prezydenta.

fot. kadr z klipu „DaBaby – Intro (official music video)”, YouTube.com/DaBaby

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Poetyka Maty ma tę poetyckość – Mata „100 dni do matury” [RECENZJA]

„100 dni do matury” to skandal. Ze względu na teksty, i nie mam tu nawet na myśli całego zamieszania, jakie wywołała „Patointeligencja”, tylko ich naturalizm. Poza tym debiutancki album Maty dla młodszych pokoleń teoretycznie mógłby zostać mniej więcej tym, czym dla trochę starszych od rapera jest debiut Molesty. Chociaż nie tylko, bo Michał za dziecka o xerobojach słuchał. Lubi hip-hop, więc pozostał prawdziwy.

Przypał

To, jak Mata radzi sobie na bitach, jest super. Można zarzucić mu, że momentami z nich wypada, ale ostatecznie, biorąc pod uwagę stylistykę albumu, jest to pewien atut. To samo tyczy się uczucia niezręczności, które siłą rzeczy towarzyszy na przykład „Macie Montanie” albo właśnie „Konkubinatowi”, w którym pojawiają się istotne w tym kontekście wypowiedzi Jerzego Bralczyka. Jak mówi profesor: „Trzeba zdawać sobie sprawę z subiektywności”, a nawiązując do wspomnianego przez niego wiersza „Czystość” Stanisława Grochowiaka, zwraca uwagę na „piękno brzydoty”, kiedy ta jest przez artystę świadomie wykorzystywana. Naiwność, śmieszność i tego typu wulgarność są więc tutaj jak najbardziej uzasadnione. No dobra, ale czy Mata jest dobrym raperem? Na pewno na tyle, aby niewygodną albo nazbyt zwyczajną treść przekazać w atrakcyjny, przyciągający sposób. Zresztą tak właśnie działa charyzma.

Byłem w Paryżu w muzeum/I się gapiłem na c*pę, myśląc/Sobie o tym/Co potrafimy językiem/P*ździsko, rajtuzy/Zakładaj je dziw*o

„Konkubinat”

Nie powinien być raperem

Zrozumiałe jest to, że album może być niedoceniony albo wydawać się wręcz głupi dla osób nie należących do pokolenia Maty, a przede wszystkim nie wychowujących się w podobnym środowisku, co on. W końcu istotne są szczegóły takie jak to, że Michał nosił koszulę w kratę i fullcap, na pierwszych imprezach skakał do Kygo, a parę lat wcześniej pani Kasia ze świetlicy nie zwracała uwagi, jeśli ktoś na Afroamerykanina powiedział „murzyn”. Ważne jest też poprzedzające „Patointeligencję” „Tango”. Michał zdaje sobie sprawę z własnego buntu i buntu swojego otoczenia. To w dużej mierze stąd, co na kolejnym kawałku jeszcze dosadniej wyśmiewa, wynika jego fascynacja hip-hopem. Swoją drogą, skoro mowa o „Tangu”, jako intro świetnie wykorzystany został tu fragment z „Podróży za jeden uśmiech”, nawiązujący do przyjęcia rapera do SB Maffiji.

Tańczę Tango z ku*wami jak na bicie Kiełasa/I nie czytałem tej lektury, bo nie lubię zasad/Jadę do szkoły w Sawa Taxi, jeszcze za małolata/I słucham „Tego nie da się naprawić”, a potem Slums Attack (…) jestem raperem, no bo nie powinienem

„Tango”

„100 dni do matury” to nie tylko okres dorastania, ale również przewijające się przez niego wspomnienia z dzieciństwa – „Homo ludens” albo „Żółte flamastry i grube katechetki”. Zwłaszcza w tym drugim Mata potrafi wzruszyć.

A siostry robiły nam tosty i kazały całować nam chleb, gdy upadał i całowaliśmy ten chleb, gdy upadał/A teraz błagam, ty też mnie pocałuj, bo czekam na sygnał, by wstawać

„Żółte flamastry i grube katechetki”

Moralność jest jednym z przewodnich motywów albumu. Pojawia się tu także wątek kryzysu wiary po latach spędzonych w katolickim przedszkolu i wychowania w tradycji chrześcijańskiej. „Żółte flamastry” poprzedza cover „Hallelujah” Leonarda Cohena w wykonaniu 12-letniego Michała. Oba utwory podtrzymują poważną atmosferę zbudowaną w „Patointeligencji”, ale jednocześnie stanowią dla niej kontrast – są momentem opamiętania, refleksji. Ta, w dość nostalgicznej postaci, pojawia się jeszcze w „Nero” i w utworze tytułowym. „100 dni do matury”, podobnie jak patetyczne „GOMBAO 33”, utrzymane jest jednak w luźniejszym stylu.

Zimą zerwałem z dupką, wciąż tęsknię/Za jej pieskiem, nikt nie potrafił mu wytłumaczyć, dlaczego odszedłem/Jeśli tego słuchasz, mała, no to, proszę, podrap go ode mnie/Jeśli tego słuchasz, mała, to wiedz, że mówiłem różne rzeczy, ale dzięki tobie jestem tu, gdzie jestem

„100 dni do matury”

Dyskografia na Type Beat Boom Bap

Wraz z premierami kolejnych singli trudno było przewidzieć, czego tak naprawdę mamy spodziewać się po pełnym wydawnictwie. Całość gra ze sobą wyjątkowo dobrze, a Mata płynnie porusza kolejne wątki i konsekwentnie realizuje koncept. Brzmienie albumu jest ciepłe, miękkie i plastyczne, a bity jazzujące, mimo to w odpowiednich momentach głos rapera jest ładnie podkręcany auto-tunem. Przy „Cafe PRL” zresztą mieszał sam Lanek, a kawałek „100 dni do matury” może wydawać się znajomy, bo rok wcześniej na tym samym podkładzie nawinął Skip.

Olbrzymi hype jak zwykle pomógł i nie pomógł. Jednak bez względu na to, czy „100 dni do matury” spełnił Wasze oczekiwania, w całej swojej grotesce i pozornej banalności, jest on materiałem spójnym i świadomym. Taki album był potrzebny, tak samo jak złamanie tych wszystkich zasad. Mata lekcje z historii odrobił, extenda napisał, no i co? Zdał.

fot. kadr z filmu „Mata – Piszę to na matmie”, YouTube.com/SBM Label

Zostaw komentarz