Felieton,Hip Hop

Snitchwave staje się faktem. Czy zaleje również Polskę?

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Snitchwave staje się faktem. Czy zaleje również Polskę?

Kiedy w zeszłym roku 6ix9ine zabawiał nas swoimi więziennymi wybrykami i sprzedawał kolegów ze sprawnością handlarza z Bałuckiego Rynku, większość widziała dla niego dwie opcje po wyjściu z więzienia. Albo schowa się gdzieś do nory w obawie o swoje bezpieczeństwo i już nigdy nie pokaże światu jako tęczowowłosy raper, albo zostanie odstrzelony, gdy tylko zacznie się wychylać. Było jednak kilka pojedynczych głosów, które twierdziły, że kariera Tekashiego nie tylko nie ucierpi, a nawet wystrzeli. Jednym z nich był chociażby Kaz Bałagane, który kilka miesięcy temu zapowiedział nadchodzący snitchwave, który za sprawą 6ix9ine’a właśnie się rozpędza.

„Wspomnicie moje słowa” i właśnie to robimy. Nostradamus, czy co? Trudno bowiem nie zgodzić się, z faktem, że Kaz wstrzelił się idealnie ze swoją przepowiednią. Dowodzą temu suche fakty, przede wszystkim liczby, które w przypadku powrotu 6ix9ine’a są wręcz oszałamiające. Jego pierwszy, wydany po wyjściu z więzienia singiel pobił wszelkie rekordy streamingów, już w pierwszej dobie osiągając zawrotną liczbę 43 milionów wyświetleń na YouTube. Robi wrażenie? Drugi, który wyszedł wczoraj, po równiutko 24 godzinach miał jeszcze więcej odsłon, bo aż 45 baniek. To niezwykłe, a dla wielu lepszych technicznie i przede wszystkim tekstowo raperów nieosiągalne. Nigdy.

Snitchwave stał się faktem, a jego popularność można wytłumaczyć dwoma prostymi czynnikami. Po pierwsze, jak zresztą pisał Kaz, jego kawałki bujają i to bardzo. Ludzie chcą tego słuchać, bo dobrze się do tego bawią, więc nawet lepiej, jeśli słowa nie są zbyt ambitne. Drugą kwestią jest ludzka ciekawość. 6ix9ine wygenerował wokół siebie tyle szumu, że teraz wszyscy z ciekawości sprawdzają jego numery, a spora część przy nich zostaje, bo spełniony jest czynnik numer jeden – buja.

W tym momencie nikt nie patrzy już na to, czy 6ix9ine zachował się honorowo, czy nie oraz ilu kumpli sprzedał. Te kwestie liczyłyby się jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy rap faktycznie był integralną częścią kultury hip-hopowej, w której wartości takie jak lojalność czy uczciwość były fundamentalne. Teraz rap to już po prostu podgatunek muzyki popularnej, więc spora część słuchaczy ma gdzieś jakieś tam reguły zasady i honor. A komu to potrzebne, co nie?

Za przykładem Tekashiego pójdą pewnie niedługo inni raperzy, którzy w średnio moralny sposób narobią szumu, by potem wykorzystać go do zarobienia bajońskich sum. Czy w Polsce też może się to stać? Wydaje się, że póki co nie. Dobrym dowodem na to jest ostatnia afera z Sobotą. Choć oczywiście nie oceniamy, bo nie znamy szczegółów, nie sposób nie zauważyć, że raper został w zasadzie w kilka tygodni niemalże wykluczony z rapgry po tym, jak posądzono go o kapusiostwo i potwierdzanie zeznań. Inni artyści albo się od niego odcięli albo wręcz piętnowali, a słuchacze w sporej większości odwrócili. Na Sobotę wylano tak wielkie wiadro pomyj, że ten zdecydował się nawet zakończyć karierę. Póki co więc snitchwave raczej do polski nie dopłynie, ale biorąc pod uwagę wciąż zachodzące zmiany klimatyczne, nie sposób stwierdzić, czy faktycznie nigdy do nas nie zawita.

fot. kadr z klipu „TROLLZ – 6ix9ine & Nicki Minaj (Official Music Video)”, YouTube.com/Tekashi 6ix9ine

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Nowy Lil Nas X? 3 powody, dla których musicie poznać RMR-a!

Słyszeliście już o RMR? Zamaskowany artysta, o którym zaczęło robić się głośno wiosną po tym, jak ukazał się jego viralowy singiel „Rascal”, właśnie wydał nakładem Warner Records swoją pierwszą, długooczekiwaną epkę. „Drug Dealing Is a Lost Art” trwa niewiele ponad 20 minut, a na projekcie pojawiają się Westside Gunn, Future i Lil Baby. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że podobnych raperów jest wielu, jednak możemy być pewni, że RMR to nie one-hit wonder.

Niedopowiedziany, gangsterski wizerunek

Jego ksywkę należy czytać jako „rumor” – nie było to oczywiste od początku, bo o młodym raperze, chowającym się za kominiarką, wiadomo wyjątkowo niewiele. Jak mówi, nie chce za bardzo zdradzać żadnych informacji o sobie. Z wywiadów, które udzielił, dowiedzieć można się jedynie, że ma 22 lata i wychowywał się „na świecie”. Dorastając, słuchał rapu i country, a z m.in. jego tweetów wywnioskować można, że jest fanem zarówno Drake’a, Kanye’ego Westa, jak i Avril Lavigne, Blink-182, The 1975 czy Michaela Jacksona. Wcześniej zajmował się produkcją i był inżynierem muzycznym swoich przyjaciół.

Tak będzie brzmiał hip-hop

Stylówka RMR-a przypomina nieco połączenie tej Young Thuga i Post Malone’a. Młody raper nieźle radzi sobie na wysokich brzmieniach, a te – wiadomo – zwykle bardzo zapadają w pamięć. Świetnie odnajduje się on w popowych, poruszających balladach („Rascal”!), ale też melodyjnych, trapowych kawałkach właśnie w klimacie country, w których potrafi sprawnie nawijać. Country rap od jakiegoś czasu zresztą cieszy się coraz większym zainteresowaniem, również za sprawą Lil Nas X’a i zeszłorocznego „Old Town Road” i wygląda na to, że podobnie jak gitary, zostanie w hip-hopie na dłuższą chwilę.

Zajawka

To, co sprawia, że możemy wierzyć, że kariera RMR-a nie zatrzyma się po jednym singlu, to fakt, że nie przejmował się pozycjami na listach przebojów i nie serwował żadnych remiksów „Old Town Road” „Rascal”. Co więcej, kawałek zniknął z YouTube’a ze względu na naruszenie praw autorskich – numer jest hołdem dla „Bless the Broken Road”, klasycznej ballady country grupy Rascal Flatts. Choć tajemniczy, wręcz anonimowy wizerunek przyciąga uwagę, RMR póki co wciąż się nie wychyla i robi swoje; pozostaje wierny swoim inspiracjom. Warto mieć na niego oko!

fot. kadr z klipu „RMR – Rascal (Official Music Video)”, YouTube.com/The New Wave

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Tribute dla Chady w wykonaniu Młodego M i Kaziora!

Od śmierci jednego z czołowych polskich raperów, Tomka Chady, minęły już ponad dwa lata, ale w sercach, a zwłaszcza muzyce, jest dalej żywy. Pierwszy hołd na bicie oddał związany z Chadą Zbuku. Niedawno wyszła też płyta „Chada: Jesteś Legendą”, na której udzielili się znani raperzy, którzy współpracowali z Tomkiem oraz mieli okazję nagrywać z nim wspólne numery. Tytuły kawałków na tej płycie były identyczne jak te, których używał Chada.

Dziś w serwisie YouTube został opublikowany tribute w wykonaniu Młodego M, który w końcu, o czym opowiadał nam ostatnio w wywiadzie, wciąż nagrywa, oraz Kaziora. Utwór ten również pochodzi z płyty „Chada: Jesteś Legendą”.

W numerze „Innego życia nie znam” raperzy dokładnie tak jak w tytule opisują to, co zobaczyli – problemy, brud tego świata i to, co przeżyli, a niekoniecznie było to dobre i niekoniecznie chcieli to zobaczyć. Numer jest utrzymany w dość ulicznym, lekko agresywnym stylu. Warto więc go sprawdzić!

fot. preorder.pl

Zostaw komentarz