Hip Hop,News

Szaleństwa ciąg dalszy. Lil Nas X – “Panini” ft. Gordon Ramsay!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Szaleństwa ciąg dalszy. Lil Nas X – “Panini” ft. Gordon Ramsay!

Wiecie jak zrobić panini? I nie, nie chodzi nam o pochodzący z “7 EP“, znany kawałek Lil Nasa X’a, chociaż ten numer jest na tyle generyczny, że pewnie wcale nie byłoby to takie trudne. W każdym razie, my już wiemy, a to za sprawą Kurta Cobaina Gordona Ramsaya, którego raczej nie musimy przedstawiać. Hej, ten koleś dissuje obsługę lepiej niż mógłby niejeden raper.

Dzień po swoim coming oucie, podczas pobytu w Londynie, Lil Nas X zwrócił się do niego na Twitterze, aby kucharz nauczył go, jak zrobić prawdziwe włoskie kanapki…

Gordon niemal od razu odpowiedział, a dwa dni później panowie spotkali się w azjatyckiej restauracji Lucky Cat w Londynie – niespodzianka, należącej do Ramsaya – gdzie wspólnie przygotowali panini. W tym przypadku oczywiście ze wschodnimi dodatkami.

Oczywiście treść piosenki z jedzeniem wspólnego ma tylko tyle, że jej tytuł zaczerpnięty został od imienia jednej z głównych postaci “Chowdera”, kreskówki Cartoon Network. Sam utwór zresztą pozbawiony jest kowbojskiego motywu i traktuje o relacji młodego rapera ze swoimi fanami po sukcesie “Old Town Road“.

Nie wiemy, jak wy, ale dla nas wersja z Ramsay’em wypada znacznie ciekawiej. I smaczniej!

fot. kadr z filmu “Gordon Ramsay Teaches Lil Nas X How To Make A Panini”, youtube.com/Gordon Ramsay

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Młode Wilki Popkillera na Open’erze jak gwiazdy disco polo

Przyznaję, że od zawsze ciekawi mnie energia, jaka wytwarza się przy okazji wszelkiej maści beefów. Z jednej strony mamy złą krew wśród wykonawców, z drugiej szaleńcze dopingowanie zwaśnionych fanbase’ów. Przyznaję również, że takiego pocisku z takiej strony się w polskim środowisku nie spodziewałem. Ale może najpierw o samym występie Młodych Wilków na Open’erze.

Jest to osiągnięcie. Jest to osiągnięcie dla Popkillera – drugie, po świetnie pokrytej medialnie gali wręczania nagród o tej samej nazwie. Kuluarowe wypowiedzi na temat atmosfery, która tam panowała, są różne, ale ludzie zapamiętają to, co pojawiło się w mediach. A pisała o tym nawet, piórem Jarka Szubrychta, taka Gazeta Wyborcza. Czyli co, mamy sukces związany z galą, mamy występ protagonistów Mateusza Natali i spółki na Open’erze. Fajnie? Bardzo fajnie. Do tego segment poświęcony śp. Lehowi. Takie rzeczy pokazują, że branża może mieć swoje rzeczy na swoich zasadach na dużych festiwalach. Brawo.

Tylko że tu przychodzą Syny całe na biało i w niewybredny sposób zauważają coś, z czym trudno mi się nie zgodzić, choćbym przekonał całą rodzinę, że – hej kochani, od dzisiaj wszyscy mówimy do siebie na auto-tunie. Otóż fakt faktem, wielu młodych raperów idzie w stronę potupajkowej i klubowej fazy, o której PiH nie wiem, co by powiedział, bo “to nie jest hip-hop” to za mało. Oczywiście setny raz powtórzę – to nie musi być hip-hop, jeśli dalej spełnia warunki bycia po prostu dobrą muzyką. Tutaj oczywiście wjeżdża kwestia gustu, więc póki co zostawmy sprawę i przejdźmy do mięska.

młode wilki all stars

Popkiller młode wilki all stars

Syny 发布于 2019年7月4日周四

Jeden krótki filmik, a tak dużo potrafi powiedzieć. Logo “PoloTV” z dumą kole nas w oczy z prawego górnego rogu. Że Syny przyczepiły się akurat do fragmentu, w którym występuje Smolasty? Trochę kiepsko wyszło, bo Smoła nie jest i nie tytułuje się raperem – jest, co w Polsce rzadkie, chłopakiem od r’n’b (czy też różnych wariacji na temat). Tu akurat na tapet wziął kawałek “Raj”.

Dla tych z Was, którzy nie wiedzą, Syny to duet, który dał nam w ostatnim czasie naprawdę dobrej jakości g#wno. Prawdziwy primeshit. Jeśli jednak jesteście z tych, którzy dobrze bawiliby się na koncercie Smoły, to istnieje bardzo duża szansa, że nie bawilibyście się na koncercie Synów w ogóle. Właściwie bardziej odległych biegunów nie umiem sobie wyobrazić. Panowie mają do siebie tak daleko jak to tylko możliwe. Absurdalne, ale w obu przypadkach mamy do czynienia z czymś wyjątkowym na swoim poletku.

Piernikowski i 1988 mają swoją wizję klasycznej duchoty, białasów na klatówie i tego, jak się szumi językiem. I bardzo dobrze, bo tak samoświadomym duetem w ostatnim czasie okazał się być chyba jedynie PRO8L3M. Nie dziwi więc, że kiedy patrzą ze swoich syntezatorowych tronów, dzisiejszy rap jest dla nich równie interesujący, co durian. Czym jest durian? Owocem, który pochodzi z Azji i swoistą ciekawostką, bo nawet dobry, ale pachnie w bardzo specyficzny, nieprzyjemny sposób. W skrócie – nawet jeśli się przemożesz, to jednak jakiś niesmak jest. I takie podejście do współczesnego rapu można mieć. Można mieć je również wobec tego bardziej rootsowego, bo przecież nie do każdego musi trafiać każda muzyka. Nie zmienia to jednak faktu, że Syny dissujące Smolastego w ramach akcji Popkillera to jedna z najbardziej kuriozalnych rzeczy, jakie ostatnio widziałem.

fot. kadr z klipu “Smolasty ft. Tymek – Tusz [Official Music Video]”, youtube.com/Smolasty

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
ZetHa ciśnie TKMa, ten odpowiada, a całość wyjaśnia Bambo The Smuggler [Adwokat Diabła]

Myślałem, że długo nie będzie nic dziwniejszego niż diss Blu Mantica na Dwóch Sławów i pocisk Synów w stronę Młodych Wilków Popkillera (pozdrawiam). Okazuje się jednak, że lato jest gorące niezależnie od temperatury za oknem. Tym razem ZetHa, którego prawdopodobnie większość kojarzy ze składu Chillwagon, obśmiał zdjęcie z klipu TKMa (który, swoją drogą, niedawno miał kończyć karierę, co obśmiał z kolei Mielzky – KLIK). TKM nie pozostał dłużny, i stwierdził (co nie jest jakimś wielkim przestrzeleniem), że gdyby nie Chillwagon, to ZetHa dalej byłby znany raczej lokalnie – w tym przypadku chodziło o Kielce.

Wydawałoby się, że odpowiedź przyjdzie od ZetHy, ale w tym momencie wjeżdża Bambo The Smuggler (możecie go kojarzyć np. z bardzo dobrego collabo z Mobbyn albo dissu na Bedoesa) i robi się już mniej kolorowo, bo w wideo na stories pada propozycja solówki i takie milusińskie podjazdy typu: “zabiję cię”. Jest też dosyć dziwne przejęzyczenie i zmiana wyjściowej retoryki, bo Bambo chyba nie zrozumiał słów TKMa i stwierdził, że to nie jest tak, że gdyby nie Chillwagon, to ZetHa byłby raperem z KFC. Chyba, że ja tu czegoś nie rozumiem i na miasto Liroya mówi się Kentucky Fried Chicken. Mniejsza o to. Bambo nie ustawał i, zgodnie z raperskim etosem, zaserwował nam również rozwinięcie ksywy TKMa na nową modłę:

Sytuacja ewidentnie się zagęściła, TKM zaczął kasować swoje stories, a Bambo konsekwentnie stał na straży wysokiej sprawdzalności tekstu “kozak w necie, p#zda w świecie” i nie ustawał na próbach realnego rozliczenia TKMa za jego słowa względem ZetHy. Okazuje się, że sprawy w pewnych kręgach dalej załatwiane są po męsku, a strzelanie do siebie przez social media może się źle skończyć. I tak się właściwie skończyło.

Czy TKM ponownie stwierdzi, że kończy karierę? Ostatnio środowisko nie było dla niego zbyt łaskawe, a zakulisowe rozwiązanie tej sprawy pokazało, że właściwie w ogóle nie ma pola do manewru. ZetHa stwierdził, że nie będzie marnował czasu na gościa, któremu starcza pary na pół godziny i skwitował całość słowami: “je#ać ku#wa tego TKMa”. Doczekaliśmy się również komentarza od wyżej wymienionego:

I dopiero tutaj zasadniczo zaczyna się cała sytuacja. Dlaczego? Bo tak, to nie TKM zaczął sytuację, ale środowisko hip-hopowe to zawsze było coś, co kierowało się nieco sztywniejszymi zasadami niż “ktoś mnie zaczepia, ja nie odpowiadam, luz”. Na pewnym etapie rozpoznawalności, a – umówmy się – TKM i ZetHa to nie Paluch i Borixon, bardzo ważne jest to, co się mówi o kimś i co ktoś mówi o nas. W innym wypadku możemy przekreślić sobie karierę. Świetnym przykładem będzie tutaj cała sytuacja z B.R.O, dissy Plejera i Pjentaka, wylanie raperowi piwa na głowę podczas koncertu itd. Ostracyzm był ogromny i kompletnie nie ma znaczenia, kto tu zaczął, lub, co gorsze, kto miał rację. Sytuacja TKMa pokazuje, że nie jest w stanie realnie postawić się raperowi, który po nim jedzie. Pokazuje też, niestety, że wciąż istnieje tendencja do przenoszenia spraw na ulicę, a nie załatwiania ich w warunkach studyjnych (vide Kafar vs Białas). Wreszcie, co akurat w swojej istocie jest pozytywne, okazuje się, że należy liczyć się ze słowami i swoimi działaniami. Co jednak najważniejsze dla głównego zainteresowania – cała akcja, jakby dziwaczna miejscami nie była, pokazuje, że TKM na pewno nie ma wsparcia u kolejnych raperów.

fot. kadr z wideo “ZetHa – A nie mówiłem? (directed by KOOZA)”, youtube.com/directed by KOOZA

Zostaw komentarz