Felieton,Hip Hop

Taki jest nowy pop. Czy właśnie jesteśmy świadkami tego, jak rap zmienia muzykę popularną w Polsce?

Klementyna Szczuka -
rap pop
rap pop
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Taki jest nowy pop. Czy właśnie jesteśmy świadkami tego, jak rap zmienia muzykę popularną w Polsce?

Pierwszy popowo-rapowy kawałek? „I Need Love” LL Cool J (1987). Polski? „Jak zapomnieć” Jeden Osiem L (2004). Wtedy, gdy w Stanach Zjednoczonych już conajmniej od dekady artyści wykonujący pop czy R&B łączyli siły z raperami, a od prawie dwóch ci drudzy sporadycznie nagrywali bardziej melodyjne kawałki, u nas poza pojedynczymi rapowymi numerami, popularność zdobywało jedynie niechlubne „hip-hopolo”.

Dziś pozycje na OLiS-ie już aż tak nie zaskakują, a wraz ze zwiększającą się popularnością hip-hopu, pop i cała muzyka, którą określamy mianem alternatywy, coraz częściej przecina się z rapem. Wychodzi z tego coraz więcej dobrych kolaboracji, ale też choćby na przykładzie Kacperczyków i ich kontraktu z SBM, współprac między środowiskiem a artystami wcześniej nie mającymi z nim nic wspólnego. My za to możemy słuchać bez poczucia wstydu tego, co powstaje, i co raczej nie spotyka się z krytyką ze strony samej branży.

W niedzielę (6 września) premierę miał drugi singiel MaRiny promujący jej nowy album, który wyda pod własnym szyldem. Wcześniej, przy okazji „News”, artystka współpracowała z Kabe. W „Nigdy Więcej” natomiast udzielił się Young Igi, który m.in. razem z Gverillą odpowiadał także za muzykę i tekst. Kawałek traktuje przede wszystkim o tym, jak ludzie postrzegają innych przez pryzmat ich dóbr materialnych, nie patrząc na to, jaką drogę musieli przejść, aby znaleźć się tu, gdzie są.

Motyw jest więc znajomy i często przewijający się w rapie. W podobną konwencję weszła (ale ją przełamała) ostatnio także Margaret, która w tym roku również uruchomiła własny label, Gaja Hornby Records. O tym, dlaczego potrzebujemy kawałków takich jak „Reksiu” z Otsochodzi, pisał Michał. Ja dodam jedynie, że bez względu na treść ten artystyczny kierunek jest bardzo intrygujący. Wygląda bowiem na to, że podobnych transformacji jak w przypadku obu piosenkarek możemy wypatrywać więcej. Od razu przypomina się również Dziarma, która po prostu zmieniła się w raperkę.

Trudno więc nie pytać: jak i dlaczego? Najpierw w drugiej połowie ubiegłej dekady rap za sprawą takich artystów, jak choćby Quebonafide czy Taco Hemingway bardzo powoli zaczął wchodzić do rozgłośni i przede wszystkim zdobywać uwagę ludzi niezainteresowanych wcześniej hip-hopem. To wywoływało różne emocje, ale gdy ostatecznie podziały między słuchaczami zaczęły się coraz bardziej zacierać, rap słuchany był częściej, tę pewną postawę, charakterystyczną pewność siebie i vibe śmielej mogli zacząć przyjmować inni artyści. I artystki, bo głos kobiet również staje się coraz silniejszy.

fot. kadr z klipu „MaRina ft. Young Igi – Nigdy Więcej (Official Video) #NigdyWięcej”, YouTube.com/MarinaMusicChannel

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Jak brzmi przyjaźń? O, właśnie w ten sposób – UNDADASEA „DA GROOVEMENT” [RECENZJA]
UNDADASEA — ZAPALNICZKA

Undadasea nie jest mainstreamową grupą i spora część z Was może ten kolektyw kojarzyć głównie z tym, że to z niego na szersze wody wypłynął Miły ATZ. To bardzo niedobrze, bo ten skład zasługuje na uwagę ze względu na to jaki jest, a nie kogo wypromował, czego najlepszym dowodem jest ich najnowszy album "DA GROOVEMENT".