News

„Tede pokazał mi graffiti” – Kosi o swoich początkach, nowym projekcie JWP i odzieży patriotycznej!

Michał Fitz -
News - - Dodane przez Michał Fitz

„Tede pokazał mi graffiti” – Kosi o swoich początkach, nowym projekcie JWP i odzieży patriotycznej!

Od dawna wiedzieliśmy, że Kosi to przedstawiciel kultury hip-hop pełną gębą. Członek JWP w końcu nie tylko rapuje, ale również od ponad dwóch dekad związany jest ze sztuką graffiti, a nie obcy jest mu też skateboarding. O początkach swojej przygody z kulturą opowiedział Winiemu podczas jazdy samochodem przez warszawskie ulice. Nie zabrakło też ciekawych newsów na temat jego nadchodzącej twórczości oraz poważniejszych przemyśleń, chociażby o odzieży patriotycznej.

Kiedy obaj panowie przejeżdżali przez Służewiec, Kosi zwrócił Winiemu uwagę na most, na którym swego czasu wykonał swoje pierwsze graffiti. Co ciekawe, wspomniał też, że z tą sztuką zapoznał go akurat Tede. Przypomniał również, że TDF nawija w jednym ze swoich kawałków o tym, że to właśnie Kosi pokazał mu pierwszą kasetę z rapem. Chodzi prawdopodobnie o numer „360 obrót”, na którym możemy usłyszeć wers: ” Kosi powiedział mam coś, powiedziałem zapuść”.

Raper nie odnosi się w całej rozmowie tylko do przeszłości, a nawiązuje również do przyszłości. Przyznał, że w ostatnim czasie stworzył sporo muzyki i zdradził, że po wydaniu drugiej płyty Jetlagz, on i reszta JWP skupią się na dokończeniu nowego mixtape’u grupy. Dzień premiery nie jest jeszcze ustalony, bo jak przyznał sam Kosi, „nie spinają się o daty i terminy”.

Wini jest oczywiście postacią zabawną, ale nie byłby sobą, gdyby w swoich rozmowach nie naprowadził rozmówcy na nieco poważniejszy temat. Podobnie było tym razem, gdy z Kosim zaczęli rozmawiać o odzieży patriotycznej. Obydwaj stwierdzili, że im zbrzydła, gdyż jej noszenie poszło nie w tym kierunku, w którym powinno. Obecnie nie kojarzy się ona bowiem z samą wartością patriotyzmu, a często z pijanymi i wulgarnymi chamami. Trudno się z nimi nie zgodzić, ponieważ teraz już chyba wszyscy mamy jedną wizję człowieka, kiedy próbujemy wyobrazić sobie gościa z symbolem Polski Walczącej na klacie. I to nie jest ta historyczna wizja. Ani nawet rekonstrukotrska czy hołdująca.

fot. kadr z filmiku „Wini x Kosi – rozmowa”, YouTube/WINI

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Komediowy hip-hop świadomy? Człowiek Warga o zmianach klimatycznych

Jeśli chodzi o kwestię raperów wywodzących się z YouTube’a – zdania na ich temat są podzielone, również w naszej redakcji. O całym zjawisku, w tym o Wardze, pisał jakiś czas temu Kajetan, a Damian z kolei krytycznie przyjrzał się poczynaniom rapera Z Dupy. Przyzwyczajamy się w końcu do pewnego wizerunku, na przykład gracza Minecrafta (Young Multi) albo jeszcze gorzej – jak właśnie w przypadku Wargi – artysty komediowego, a potem musimy oswoić się z kolejną formą, w którą uciekają. Formą, w ich przypadku, zobowiązującą, bo hip-hopową. I przynajmniej na początku zwykle wychodzi z tego kupa.

„But everybody thought it was jokes though”

Na zagranicznej scenie podobny problem dotyczył Donalda Glovera, który jako aktor i komik aspirujący do tytułu rapera, wydał debiutancki „Camp”. Album poprawny – niby znajdowało się na nim parę przyzwoitych momentów oraz bardziej lub mniej błyskotliwych linijek, jednak całościowo brakowało mu, hm – no właśnie oryginalności i autentyzmu. Osobiście tak, jak całkiem lubię twórczość Childish Gambino (świetny „Awaken My Love!”), tak mam problem z jego niekonsekwentną artystyczną kreacją. Być może to trochę konserwatywne podejście, ale bycie raperem bez, nawet nie że ulicznej, a po prostu „hip-hopowej przeszłości”, przypomina pozerstwo – wydaje się naciągane i nie bardzo wiadomo, jak taką sztukę traktować. Z tej ‚nierapowej’ konwencji przyszedł też Drake, ale on dosyć szybko uciął nieprzychylne komentarze. Po pierwsze ciężko na to pracował. Po drugie miał wsparcie gigantów. Od Lil Wayne’a przez Kanyego Westa do Eminema.

Je*ać to

I Warga spotkał się ze sporą krytyką środowiska muzycznego po swoim wydanym w maju debiucie „Pół serio”. Jednak zagranie na festiwalu w Giżycku swoich trzech (tak, trzech) numerów, wystarczyło, aby zwiększyć jego pewność siebie i tym samym jeszcze bardziej go pogrążyć.

Właśnie takie rzeczy jak w Giżycku pokazały mi, że właściwie mogą possać mi jaja, że mogą sobie dalej siedzieć w swoich domkach z kart, myśląc, że są na szczycie, bo mają kogoś, kto wygrał talent-show albo nie wygrał talent-show i po prostu jest muzykiem, i nawet nie zauważą, kiedy te domki z kart runą, a oni się wy***rdolą na pysk.

Komediowy hip-hop świadomy

Trochę dziwnie jest więc słuchać wydanego właśnie przez Wargę numeru o zmianach klimatycznych. Jasne, tematy te powinny być dziś poruszane, bo globalne ocieplenie i zanieczyszczone środowisko to jedne z naszych aktualnie najpoważniejszych problemów. Ale te nieco cringe’owe linijki na oldschoolowych bitach… Oceńcie sami, ale naszym zdaniem pojawia się tu jakiś dysonans.

Ten numer powstał dzięki inicjatywie Adiego Nowaka i jego „Słoju na pety”, czyli kawałku uświadamiającym społeczeństwu nasz wpływ na środowisko i naturę. To ważny tekst z przekazem. Może trochę humorystyczny, ale trzeba docierać do ludzi każdą możliwą drogą, żeby w końcu zrozumieli.

fot. kadr z klipu „Globalne Ocieplenie – WARGA (Prod. Wirebeats)”, youtube.com/Z Dvpy

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
A$AP Rocky skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu. „Oczywiście, że jestem zawiedziony”

Wczoraj zapadł wyrok w niekończącej się sprawie A$AP Rocky’ego. Raper po incydencie w Sztokholmie spędził miesiąc w areszcie, oczekując na odwlekający się werdykt. W walkę ze szwedzką prokuraturą zaangażował się nawet dzięki Kim Kardashian sam Donald Trump, a Flacko otrzymał wielkie wsparcie od swoich przyjaciół i fanów.

Mimo to, jak napisał wczoraj na swoim Instagramie, czuje się zawiedziony. On i dwóch członków jego grupy zostali skazani na dwa lata pozbawienia wolności. Na szczęście w zawieszeniu, bo według sądu, po miesięcznej odsiadce, nie zasługują na pobyt w więzieniu.

Jak podaje NY Times, szwedzka prokuratura co prawda starała się przetrzymać ich jeszcze przez sześć miesięcy, sędzia orzekł jednak, że zarzuty nie były na tyle poważne, aby było to konieczne. Nad tym, dlaczego Szwecja starała się działać jak najbardziej na niekorzyść A$AP Rocky’ego, zastanawialiśmy się w jednym z felietonów.

A więc stało się tak, jak przewidywaliśmy po tym, gdy Flacko na początku sierpnia wracał do USA – raper nie miał obowiązku stawić się na rozprawie w Szwecji, więc wszystko wskazywało na to, że zostanie uniewinniony. Mimo to jednak, będzie musiał wypłacić ofierze odszkodowanie w postaci 12 500 koron.

„Opierając się na zeznaniach dwóch świadków, sąd uznał, że oskarżeni nie dopuścili się ataku przestępczego. Nie znaleźli się też zatem w sytuacji, w której mogliby użyć przemocy w ramach samoobrony” – orzekł sąd.

fot. kadr z klipu „A$AP Rocky – F**kin’ Problems ft. Drake, 2 Chainz, Kendrick Lamar”, youtube.com/ASAPROCKYUPTOWN

Zostaw komentarz