Felieton,Hip Hop

Disspecjalista Tede

Damian Kaźmierczak -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Disspecjalista Tede

W wywiadzie dla portalu CGM, W.E.N.A. stwierdził, że jego konflikt z Tede ma podłoże wyłączenie promocyjne. Głównym zalążkiem beefu jest chęć zyskania rozgłosu przez Tede. Na ile jest to prawda, przekonamy się w dalszych (ewentualnych) fazach beefu. Na dziś przyjmijmy, że raper z Marymontu ma w tej kwestii rację. Przyjrzyjmy się więc najciekawszym dissom TDF-a, które umieszczone były na jego solowych albumach.

Ja w deszczu braw, ty w morzu gwizdów/Przyjdź na wolnym, a pójdziesz w pi*du

Tede pierwszą bitewną potyczkę zaliczył już na solowym debiucie. W zamykającym płytę “S.P.O.R.T” kawałku “Deszcz”, członek WFD zdissował Eldokę. Nie pada tam, co prawda ksywka Eldo, ale zawarte są liczne nawiązania do kariery Leszka. Konflikt pomiędzy raperami zakończył się pamiętną bitwą w Płocku. Naprzeciw siebie stanęli Gib Gibon Tedego i Obrońcy Tytułu Eldo.

Zamknij pysk, znam takich jak ty/To dzieciaki, które chcą być jak my

“Zamknij pysk”, z albumu “Esende Mylffon”, zapoczątkował jeden z najlepszych beefów na polskiej scenie. Tede poczuł się urażony wersami Onara z kawałka “Co jest?”. Podobnie jak w przypadku “Deszczu”, tutaj również nie pada żadna ksywka. Jednak każdy w miarę zorientowany słuchacz wyłapał poszczególne wersy, które nawiązywały do kawałków Onara. Tede szczególnie wyśmiał numer “Weź to poczuj“, gdzie obok jego oponenta pojawił się Lerek.


“Moje życie jest tu, a Ty co chcesz sobie mów/Moje Nike’i, moje felgi, moje pier*olone BMW

Mało kto wie, że kawałek “Moje życie jest tu” z drugiego “Notesu” jest zaczepką w stronę Kafara 37. Kafarowi już wcześniej nie podobały się komercyjne akcje TDF-a. Dodatkowo, dla ulicznego rapera nie do przyjęcia były jego częste nawiązania do wydawania i zarabiania hajsu. Chłodne nastroje pomiędzy raperami szczególnie zaś potęgował beef TDF-a z Peją, gdzie Dixony stanęli po stronie rapera z Poznania. Żeby dobrze zrozumieć kawałek “Moje życie jest tu”, trzeba odsłuchać outro z poprzedzającego ten numer utworu. Tede wspomina w nim o raperze z “trzecioligowego warszawskiego składu”, który zarzucił mu sprzedanie ideałów hiphopowca. Jak sam Kafar przyznał w jednym z wywiadów, w 2008 roku spotkał Tede w markecie i szczerze, w twarz, powiedział, co myśli o jego nowej muzyce. Na kawałek “Moje życie jest tu” jednak nie odpowiedział żadnymi wersami. Za to podczas koncertów wraz z publicznością serdecznie “pozdrawiał” Jacka.

Ku*wa nawet na to nie licz, że ci dogram się na feat/ Widzisz mi dziś nie brak weny, a jak chcemy będzie beef

Na koniec najświeższy przykład zaczepek TDF-a. Na ten moment dostaliśmy więcej wywiadów i publicznych wypowiedzi, aniżeli dissów. Możliwe, że W.E.N.A. czeka na cały album Tede i dopiero wtedy zdecyduje się odpowiedzieć. Na razie zamiast ognia, tli się jedynie mały płomyczek. Jedyna nadzieja, to znajomość historii konfliktów TDF-a – jeśli już do takowego dojdzie, to nie będzie to kolejny beef trwający tydzień, z dissami pisanymi na kolanie.

Foto. Instagram/tedef

Zostaw komentarz

Udostępnij
Streetwear
#Kultura: najlepsze książki o streetwearze i kicksach

Lubicie czytać? Mamy nadzieję, że tak. A jeśli w języku angielskim, to jeszcze lepiej. Dziś kilka propozycji do porannej (lub wieczornej) kawy, związanych stricte z kulturą uliczną. Zapraszamy więc do lektury (podwójnie)!

The Encyclopedia of Air Jordans – Marvin Barias

Z perspektywy czasu pozycja już może troszeczkę leciwa, ale nadal bez wątpienia warta swojej ceny. To kompletna (na tament moment) historia brandu i poszczególnych modeli, sygnowanych logo Jumpmana, wydana w 2015 roku. Rok później wypuszczono jeszcze reedycję, wzbogaconą o nowe modele i specjalne kalendarze. Twarda oprawa i ponad 1300 zdjęć, wydrukowanych na śliskim papierze. Za zawartość odpowiada prawdziwy ekspert – kolekcja Jordanów Marvina liczy ponad 700 modeli. Z dorobkiem publicystycznym też jest nieźle – pod tym linkiem znajdziecie jego kanał na YouTube, zaś tutaj stronę internetową, poświęconą niemal wyłącznie Jumpmanowi.

Cena? No właśnie, to najsłabszy punkt całości. Dziś to niemały biały kruk, dostępny w zasadzie wyłącznie na aukcjach i Amazonie. Na dzień dzisiejszy za egzemplarz przyjdzie Wam zapłacić około 120 dolarów. Drogo, choć to z pewnością najlepsze ukoronowanie własnej kolekcji.

Sneakers: The Complete Limited Editions Guide – U Dox

Polski tytuł: SNEAKERSY: Kompletny przewodnik po edycjach limitowanych

“Sneakers” nie ogranicza się już wyłącznie do jednej marki – to przewodnik po najbardziej limitowanych para świata – od Pumy, po Nike. Podobnie jak u poprzednika, tu też należy pochwalić rozmach. Mnóstwo ilustracji, przyjemny format i twarda oprawa. W przypadku polskiej wersji, wydanej przez Burda Książki, otrzymamy łącznie 256 stron, przepełnionych najważniejszymi informacjami. Retail polskiego przekładu wynosił 75 zł i dziś jest już trudno dostępny, choć polecamy rozejrzeć się po portalach aukcyjnych. Oryginał możecie za to kupić np. tutaj.

The Incomplete Highsnobiety Guide to Street Fashion and Culture – Highsnobiety & Gestalten

Ekipa Highsnobiety nie wypuszcza lipy – to prawdopodobnie najlepsze opracowanie, poświęcone związkom mody ulicznej z high-fashion i światem hip-hopu. Od Supreme, Palace i Anti Social Social Club, po Pradę, Louis Vuitton czy COMME des GARÇONS. Analizy wpływu Jadena, Rocky’ego czy Westa na kulturę uliczną i wybiegową też nie mogło tu zabraknąć. Do kupienia za trochę ponad 37 euro w oficjalnym sklepie HS.

The Ultimate Sneaker Book – Simon Wood & Sneaker Freaker

To już mocny kandydat na prawdziwą biblię sneakerheadów. Pozycja ta stanowi ukoronowanie 15 lat pracy teamu Sneaker Freaker, dostarczającego newsy z buciarskiej branży. Liczący ponad 700 stron moloch przybliża historię powstawania najważniejszych modeli i najbardziej unikatowe wydania. Wszystko to wzbogacone o zdjęcia prosto z archiwów marek. Gdzie dorwać? M.in. w oficjalnym sklepie SF, w cenie 45 euro. Prawie 200 zł, choć patrząc na rozmach, nie ma się raczej nad czym zastanawiać.

This is Not a F*cking Street Style Book – Adam Katz Sinding

Na koniec trochę sztuki od wydawnictwa Mendo. Punkt główny stanowią tu zdjęcia autorstwa Adama Katza Sindinga. Temat? Najważniejsze modowe pokazy, influenerzy i projektanci. Do tego mnóstwo ujęć z ulicy i mody “od kuchni”. Do dostania w promocji za 42 dolary na Amazonie – według nas, nie ma się nad czym zastanawiać.

That’s all. W wolnym czasie sprawdźcie nasz kalendarz premier Air Jordan 1, które mają trafić na rynek jeszcze w tym półroczu. Tekst w nowym, infograficznym formacie, zabezpieczającym przed nudą!

fot. DLTR Villa/Amazon/Complete Sneakers/Sneaker Freaker/Joost Bastmeijer

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Madchild: goblin z morderczym piórem

Swollen Members to legendarna grupa, której początki datuje się na ’92 rok. Tak się składa, że wówczas się urodziłem. Świadomość tego, że ktoś jest na scenie tyle, ile ja w ogóle żyję, jest… no cóż, lekko paraliżująca. Nawet jeśli pierwsza płyta zespołu wyszła dopiero w ’99.

Tego krępego i nieco niższego od reszty rapera o lekko skrzeczącym, czasami nastoletnim głosie – mowa oczywiście o Madchildzie – darzyłem zawsze szczególną sympatią.

Uwagę zwracała bardzo dobra dykcja (z jego nagrań spokojnie można uczyć się angielskiego – chętnym polecam też dyskografię Royca da 5’9”), panczlajny i piętrowe struktury rymów przepięknie rozłożone na perkusji. Jeśli chodzi o prawdziwy wordsmithing, to ten facet jest jednym z OGs w swojej klasie. Jednak rap Shane’a to nie tylko bragga. Im dalej w las, tym więcej introspektywnych wrzutek, rozliczeń z samym sobą i własnymi demonami. Ale do nich jeszcze wrócimy. Muzyka Swollen Members, a także część solowej pracy Madchilda, wpływa na raperów do dzisiaj. W podobnej stylistyce odnaleźli się chociażby Dope D.O.D.

Kanadyjski wilkołak

W swojej blisko 30-letniej (!) działalności Madchild wyraźnie zapisał się na kartach sceny hip-hopowej. Został także członkiem legendarnej Rock Steady Crew. Brał również udział w King of The Dot – lidze battlerapowej – gdzie pokonał Dirtbag Dana. Zmierzył się także z Daylaytem. Prawdopodobnie też nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej formule.

Mimo rocznika (Shane urodził się w 1975 roku – rok przed Peją i TDF-em), Madchild udowadnia, że jego pióro wciąż jest ostre. Na wydanym w 2017 roku “The Darkest Hour” pokazał, że dalej ma sporo do zaoferowania w kwestii treści i struktury tekstów. Album wyprodukował Evidence, który… pojawił się gościnnie na pierwszej solówce Shane’a, co możecie sprawdzić nieco wyżej. 12 kwietnia ukaże się kolejny krążek Madchilda – “Demons” – będący następcą wydawnictwa sprzed dwóch lat.

Stary rzeźnik

Jeśli chcielibyście sprawdzić, jak kopie stara szkoła, to… w przyszłym tygodniu Madchild gra w warszawskiej Hydrozagadce. Będzie udowadniał, że mimo wieku dalej potrafi grać klasyczny rap w najlepszym wydaniu i porywać tłumy. Także, jeśli chcecie dostać po głowie mocnym i bezkompromisowym brzmieniem i przy okazji mieć pewność, że raper artykułuje słowa, które rzeczywiście istnieją – do zobaczenia na miejscu! Bilety wciąż są dostępne.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz