Hip Hop,News

The Notorious B.I.G. uważał, że Jay-Z jest od niego lepszy!

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

The Notorious B.I.G. uważał, że Jay-Z jest od niego lepszy!

W ostatniej transmisji na żywo na Instagramie, w której wzięli udział Smoke DZA i Lil Cease, kuzyn Biggie’ego oraz członek Junior M.A.F.I.A., trudno było nie poruszyć tematu zmarłego rapera. W rozmowie Cease wspomniał m.in. o tym, że Big uważał, że Jay-Z jest od niego lepszy…

Big nie bał się mu tego powiedzieć… (…) Miał w zwyczaju mówić: „Yo, that ni**a nicer that me”

Osobiście Lil Cease’owi trudniej było zrozumieć teksty Jay’a. Wynikało to według niego stąd, że Biggie był bardziej uliczny niż Hova oraz pisał mniej skomplikowane linijki.

Jay bardziej siedział w książkach, mówił inne rzeczy (…) My z nich nie korzystaliśmy, bo byliśmy młodymi, złymi dzieciakami (…) czułem, że Big jest bardziej bezpośredni

Przypomniał także kawałek „Dead Presidents”, który na jego kuzynie zrobił szczególne wrażenie, a zwłaszcza fragment: Ni**as take a freeze off my kneecap/Ni**a believe that”.

Biggie i Jay-Z przyjaźnili się, bardzo szanowali i wielokrotnie razem współpracowali. Jednym z ich najlepszych kawałków jest właśnie „Brooklyn Finest”, pochodzący z „Reasonable Doubt” Jay’a (1996). Na „Life After Death” (1997) z kolei Hova dograł się w „I Love the Dough”. Aby upamiętnić przyjaciela po śmierci, Jay-Z nieraz cytował jego linijki. Szkoda, że możemy jedynie przypuszczać, jak dalej potoczyłaby się ich relacja oraz ile mogliby wspólnie nagrać.

fot. Clarence Davis/NY Daily News archive via Getty Images

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop,News
3 duety zza Oceanu, których płyty byłyby wielkim sukcesem

Kilka dni temu Travis Scott nie tylko urządził koncert na ponad 12 milionów osób za pośrednictwem Fortninte’a, ale również przy okazji zapowiedział ciekawą współpracę. Wypuścił singiel razem z Kid Cudim, który zwiastuje wspólną płytę obydwu panów. Nie jest to najoczywistsze z połączeń, ale już w pierwszym kawałku słychać chemię. To właśnie ona zainspirowała nas, by zestawić jeszcze kolejne trzy pary, których wspólne płyty, po prostu musiałyby być sukcesem.

Lil Nas X & Lil Uzi Vert

Pierwszy z artystów doskonale wie, jak odgrzewać kotlety, by wciąż były smaczne, a z kolei drugi to nowator i wizjoner. „Eternal Atake” Verta jest tak nowoczesne, że aż kosmiczne. Jeśli jednak spojrzymy na „Rodeo” czy „Panini” Lil Nasa również usłyszymy podobne brzmienia, a w klipach dopatrzymy się bliźniaczego klimatu. Wydaje się więc, że panowie powinni się bez problemu zgrać i w efekcie stworzyć przyjemne rapsy na bitach nie z tej Ziemi. Taki krążek na pewno powiałby świeżością na scenie, choć dla wielu mógłby to być irytujący przeciąg.

Tory Lanez & Tyga

Obydwaj gościnnie udzielili się w „Still be friends” G-Eazy’ego i to właśnie oni zrobili tam robotę. Tyga od czasu odkurzenia swojej kariery konsekwentnie udowadnia, że znalazł swoją niszę, którą są luźne numerki, do których można pogibać się przy basenie. Gdyby własnie takie brzmienia okrasić trochę bardziej agresywnym, ale przy tym też melodyjnym Lanezem, dostalibyśmy płytę, która huczałaby na każdej letniej imprezie, a wszystkie TikToki z wodą w tle, byłyby nagrane właśnie pod hity z tego krążka.

DaBaby & Juvenile

Tego pomysłu mogliście się nie spodziewać, ale jeśli tylko poznacie się z Juvenilem lub go sobie odświeżycie, jeśli jesteście trochę starszymi fanami hip-hopu, to szybko zrozumiecie, że to musiałoby zadziałać. Obydwaj pochodzą z południa USA i godnie go reprezentują. Gdyby DaBaby zaczął nawijać 20 lat wcześniej, prawdopodobnie brzmiałby niemalże jak jego starszy kolega. Biorąc też pod uwagę, że Juvenile był swego czasu przedstawicielem tych nowszych, południowych brzmień w USA, możemy zaufać, że odnalazłby się na podkładach DaBaby, które są co prawda jeszcze świeższe, ale wciąż podobne do tych, na których sam nagrywał. Do tej muzyki bujałby się cały Nowy Orlean oraz Charlotte, a pewnie nawet i Nowy Jork z Los Angeles

fot. kadr z klipu „THE SCOTTS, Travis Scott, Kid Cudi – THE SCOTTS (Audio)”, YouTube.com/TravisScott

Zostaw komentarz

Hip Hop,News,Ranking
5 raperów, którzy nie załapali się na pierwsze #hot16challenge, ale w drugiej edycji mogą pozamiatać

W weekend wielu raperów połączyło swoje siły, by w trakcie charytatywnego streamu zebrać pieniądze na pomoc w walce z koronawirusem. Do akcji włączył się również Mata, który podczas swojej transmisji rozmawiał z Solarem. Panowie wpadli na spontaniczny pomysł i postawili przed widzami zadanie. Jeśli w trakcie live’a udałoby się uzbierać 16 tysięcy złotych, Solar miał wystartować z drugą edycją #hot16challange. Próg pieniężny został zdobyty, więc możemy przygotowywać się na napływ kolejnych, gorących szesnastek.

Pierwsza edycja miała miejsce prawie 6 lat temu i okazała się wielkim, viralowym sukcesem. Brali w niej udział najwięksi artyści sceny i niewykluczone, że zrobią to i tym razem, tym bardziej, że akcja ma pobudki charytatywne w tle. Z niecierpliwością czekamy więc na kolejne świetne zwroty Białasa czy KęKę, ale chyba jeszcze bardziej wypatrujemy na horyzoncie wersów od tych raperów, którzy wtedy nawet nie mieli okazji się zaprezentować. Mamy dla Was 5 potencjalnych szesnastek, które mogą zawojować drugą edycję, choć ich wykonawcy nie brali udziału w pierwszej.

Oki

Chociaż #hot16challenge w założeniu był bardzo dowolny, bo chodziło o to, by zaprezentować samego siebie z jak najlepszej strony, to szybko przerodził się w konkurs braggowo-skillowy, ponieważ wielu raperów w ten sposób właśnie chciało udowodnić swoją wartość. Trudno obecnie znaleźć w młodym pokoleniu rapera, który ma większe umiejętności i lepszy warsztat niż Oki. Raper z Lubina byłby pewnie w stanie nawinąć całą szesnastkę na jednym wdechu i choć pewnie tego nie zrobi, bo zostawi sobie miejsce na jeszcze inne, ciekawe zabiegi, to przyśpieszeń możemy być pewni jak podbitki „It’s lit” w piosence Travisa Scotta.

Mata

Mata nie znajduje się w tym zestawieniu tylko dlatego, że jest prowodyrem drugiej edycji, a ze względu na to, że po prostu jest dobrym raperem. Najświeższa gwiazda SBM Labelu potrafi odnaleźć się w przeróżnych stylach, dlatego trudno przewidywać, jak jego szesnastka będzie wyglądała. Możemy spodziewać się zarówno luźnej, chillowej przewózki, jaki i mocnych, zabawnych punchline’ów, a niewykluczone, że dostaniemy wszystko razem.

Kizo

Wiele osób neguje obecność Kizo w mainstreamie ze względu na jego skille. W tej kwestii zdecydowanie nie ma się co kłócić, bowiem samozwańczy „Banger King” nie posiada na pewno najwybitniejszych umiejętności na scenie, ale niedociągnięcia nimi spowodowane nadrabia zdecydowanie charyzmą i humorem. Jego szesnastka wcale nie musiałaby być więc pełna podwójnych czy nawet potrójnych rymów, by świetnie się przyjąć. Mocny, tłusty bit, charakterystyczna nawijka i kilka zabawnych, typowych dla niego spostrzeżeń w tekście są w stanie stworzyć zwrotkę, która będzie odtwarzana niczym zwykły, hitowy kawałek, jak legendarne już #hot16challenge Tedego.

Taco Hemingway

Na „Tlenie” Taco nawijał o sobie: „Jeszcze nie gruba, już obła ryba”. Obecnie mało jest jednak większych od niego, ale muzycznie zaczął „tyć” dopiero tuż po szale na #hot16challange. Wiemy też, że poza swoimi płytami Fifi niechętnie udziela się gdziekolwiek, ale mimo to liczymy, że szczytny cel zachęci go do udziału w drugiej edycji, ponieważ Taco zdecydowanie ma nas czym zachwycić. Z biegiem kariery zaczął w końcu śmielej nawijać o sobie, a wciąż przecież rzuca jednymi z najbardziej błyskotliwych i życiowych analogii w polskim rapie. Gdyby uraczył nas agresywną jak „Czarna kawa czeka” przewózką bogatą w powyższe elementy, to wszyscy fani, zarówno ci z korporacji, jaki i ci z podstawówek byliby zachwyceni.

Pezet

W pierwszej edycji challenge’u udział brało wiele istotnych dla sceny postaci. Swoje zwroty nawijali przecież Gural, O.S.T.R. czy wspomniany wyżej Tede. Nie wszystkie tuzy chwyciły jednak wtedy za mikrofon, jak na przykład Pezet, którego kariera była wówczas nieco uśpiona. Teraz jednak Paweł z Ursynowa jest mocny, jak nigdy wcześniej, co potwierdził solową płytą, nowym krążkiem Płomienia 81 czy kilkoma gościnkami, jak chociażby tą na Białym Tunelu. Zresztą, po nagraniu tego featuringu Ten Typ Mes stwierdził, że Pezet dokonał „rytualnego mordu na łak emsis”. Jesteśmy pewni, że o to samo pokusiłby się w trakcie swojej gorącej szesnastki.

fot. kadr z klipu „Mata – Piszę to na matmie”, YouTube.com/SBMLabel

Zostaw komentarz