Felieton

Wiosna panie sierżancie!

Damian Kaźmierczak -
Felieton - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Wiosna panie sierżancie!

Ostatnio pisaliśmy o polskich raperach, którym coraz bardziej brakuje luzu i pogody ducha. Dziś wychodzimy z przekazem do słuchaczy, a okazją jest pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Przygotowaliśmy dla Was kilka numerów, przeznaczonych na coraz to dłuższe dni. Każdy kawałek zawiera nasz specjalny przekaz. Cytując polskiego polityka: “by żyło się lepiej“.

Bez Ciśnień

” Co masz zrobić jutro, zrób zaraz”. Panie i panowie, przede wszystkim starajmy się żyć “bez ciśnień”. Nasze życie nie zawsze jest tak huczne, jak teledysk chłopaków z Zipery. Jednak nawet podczas codziennych obowiązków “warto zachować spokój ducha”. Marzec to jeszcze nie czas na przyjemne grillowanie. Na szczęście wielkimi krokami zbliża się już kwiecień, który minie w mgnieniu oka, a potem “majówka” i odpalamy ruszt.   

Mój rap

Dla osób, którym nie w smak były długie wieczory i ograniczona ilość słońca za dnia. Dla młodych adeptów rapu, którzy bardziej preferują g-funowe brzmienie dochodzące z okolicznych boisk. W końcu letnie miesiące wiążą się nie tylko z odpoczynkiem, ale i ze zwiększoną aktywnością fizyczną. Orliki i boiska koszykarskie z każdym kolejnym tygodniem staną się coraz bardziej zaludnione. “Jeśli wiesz o czym mówię, podnieś w górę łapę”.

Jeśli jesteś skejtem, to słuchaj tylko tego

Byli raperzy, koszykarze i piłkarze – teraz czas na skejtów. Nadejście wiosennych temperatur to dobra okazja, żeby wyjąć swoją deskę z szafy. Bez znaczenia czy traktujemy skateboarding jako pasje/rozrywkę i czy robimy to samotnie czy w grupie. Jedno jest wspólne dla wszystkich – dobra muzyka w tle zawsze pomaga!

Najlepsze dni

Póki jesteśmy młodzi i zdrowi, wszystko jest jeszcze przed nami. Warto jednak zdać sobie sprawę, że czas płynie nieubłaganie i warto w pełni wykorzystać każdy dzień. Pamiętajmy o tym, gdy znowu będziemy bardzo powoli wstawali z łóżka. Każdy kolejny dzień jest szansą na lepsze jutro. Nawet jeśli nie mamy w sobie tyle luzu, co Eis, to “Wypijmy za wszystko to, na co teraz zbierasz i za te nasze najlepsze dni”.

Każdy z nas

O ile łatwiej żyć, gdy “Każdy z nas będzie miał to/Szczęście, hajs, drogie auto”. Nie wszystko, o czym marzymy na starcie, ostatecznie się nam spełni. W życiu nie tylko gonimy za poszczególnymi celami, ale również z czasem nabieramy do nich dystansu. Dlatego, mimo że warto mierzyć wysoko, trzeba też do ewentualnych niespełnionych pragnień podejść na wesoło.

Dobre czasy

Jeśli nawet aktualna sytuacja nie napawa nas optymizmem, to dobre czasy w końcu i tak nadejdą. Nie ma sensu załamywać rąk, działajmy dalej.
” I ziomuś damy radę? Wiesz, że damy!”.

Fot. Ortega Cartel & Reno – Dobre czasy/YouTube/AsfaltRecords

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Madchild: goblin z morderczym piórem

Swollen Members to legendarna grupa, której początki datuje się na ’92 rok. Tak się składa, że wówczas się urodziłem. Świadomość tego, że ktoś jest na scenie tyle, ile ja w ogóle żyję, jest… no cóż, lekko paraliżująca. Nawet jeśli pierwsza płyta zespołu wyszła dopiero w ’99.

Tego krępego i nieco niższego od reszty rapera o lekko skrzeczącym, czasami nastoletnim głosie – mowa oczywiście o Madchildzie – darzyłem zawsze szczególną sympatią.

Uwagę zwracała bardzo dobra dykcja (z jego nagrań spokojnie można uczyć się angielskiego – chętnym polecam też dyskografię Royca da 5’9”), panczlajny i piętrowe struktury rymów przepięknie rozłożone na perkusji. Jeśli chodzi o prawdziwy wordsmithing, to ten facet jest jednym z OGs w swojej klasie. Jednak rap Shane’a to nie tylko bragga. Im dalej w las, tym więcej introspektywnych wrzutek, rozliczeń z samym sobą i własnymi demonami. Ale do nich jeszcze wrócimy. Muzyka Swollen Members, a także część solowej pracy Madchilda, wpływa na raperów do dzisiaj. W podobnej stylistyce odnaleźli się chociażby Dope D.O.D.

Kanadyjski wilkołak

W swojej blisko 30-letniej (!) działalności Madchild wyraźnie zapisał się na kartach sceny hip-hopowej. Został także członkiem legendarnej Rock Steady Crew. Brał również udział w King of The Dot – lidze battlerapowej – gdzie pokonał Dirtbag Dana. Zmierzył się także z Daylaytem. Prawdopodobnie też nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej formule.

Mimo rocznika (Shane urodził się w 1975 roku – rok przed Peją i TDF-em), Madchild udowadnia, że jego pióro wciąż jest ostre. Na wydanym w 2017 roku “The Darkest Hour” pokazał, że dalej ma sporo do zaoferowania w kwestii treści i struktury tekstów. Album wyprodukował Evidence, który… pojawił się gościnnie na pierwszej solówce Shane’a, co możecie sprawdzić nieco wyżej. 12 kwietnia ukaże się kolejny krążek Madchilda – “Demons” – będący następcą wydawnictwa sprzed dwóch lat.

Stary rzeźnik

Jeśli chcielibyście sprawdzić, jak kopie stara szkoła, to… w przyszłym tygodniu Madchild gra w warszawskiej Hydrozagadce. Będzie udowadniał, że mimo wieku dalej potrafi grać klasyczny rap w najlepszym wydaniu i porywać tłumy. Także, jeśli chcecie dostać po głowie mocnym i bezkompromisowym brzmieniem i przy okazji mieć pewność, że raper artykułuje słowa, które rzeczywiście istnieją – do zobaczenia na miejscu! Bilety wciąż są dostępne.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop,News
Kapitalny ruch Capitala

Capital Bra to niemiecki raper o ukraińskich korzeniach. Poprzedni rok był dla niego przełomowy i obfitujący w spore sukcesy. Wydaje się jednak, że prawdziwy szczyt popularności ma dopiero nadejść. Capital podał informację, że aktualnie pracuje nad wspólną piosenką z Dieterem Bohlenem. To nie tylko ex-gwiazda zespołu Modern Talking, ale także celebryta telewizyjny, którego status można porównać do pozycji Kuby Wojewódzkiego w Polsce.

Kuku Bra gwiazdą podziemia

Zanim Capital stał się numerem jeden na listach przebojów, szlifował swoje skillsy na bitwach freestylowych. Jego pierwsze oficjalne single nie zapowiadały jednak, że za 2-3 lata artysta stanie na samym szczycie sceny. Ot, kolejny uliczny raper. Przełomem był kawałek nagrany wspólnie z Ufo 361 “Ala Ba Ba”. Odbił się on szerokim echem wśród słuchaczy, dzięki czemu obaj panowie zyskali nowych fanów. Ostatnim momentem, gdy Bra
funkcjonował jeszcze jako gwiazda podziemia, było wypuszczenie utworu “Nur noch Gucci”. Raper, “noszący tylko Gucci”, wreszcie wbił się na listy przebojów, ale jeszcze nie na pierwszą pozycję – usytuował się na przełomie czwartej i piątej dziesiątki. Chwile wielkich triumfów dopiero miały nadejść.

Berlin żyje

W 2018 roku nie tylko Berlin żył muzyką Capitala, ale całe Niemcy – oszalały na jego punkcie. Na płycie “Berlin Lebt” raper dał się poznać nie tylko jako twórca szorstkiej ulicznej gadki, ale też hitowych refrenów. Promujący album singiel “5 Songs in einer Nacht” był pierwszym kawałkiem Bra, który dotarł do pierwszego miejsca listy przebojów. Capital zaczął bawić się muzyką, wykorzystując modę na brzmienie afro trapowe w Niemczech.

Kuku Bra. Capital ląduje w EGJ

Jak mówi przysłowie: “apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Dawna ekipa Kuku stała się dla rapera zbyt ciasna. Opuścił on więc Team Kuku na rzecz Ersguterjunge. Wytwórnia Bushido dawała Capitalowi lepszą promocję i możliwość zarobienia większych pieniędzy. Bra nie zamierzał robić sobie przerwy i od razu zabrał się do roboty. W trackie pobytu EGJ (7 miesięcy) wydał kilkadziesiąt kawałków, z czego połowa była hitowymi singlami. Dodatkowo zdążył jeszcze w ramach “długu” nagrać album dla byłej wytwórni. W EGJ, Capital często wydawał 2-3 kawałki tygodniowo i praktycznie wszystkie lądowały na pierwszych miejscach list przebojów.

Tschüss EGJ! Hello Dieter

Wydawało się, że w wytwórni Bushido Capital znalazł swoje miejsce, ale zamieszanie wokół jego szefa sprawiło, że niepodziewanie Bra postanowił się odłączyć od EGJ-Team. Nie było to ciche rozstanie – raper
z zaskoczenia “wbił nóż” Bushido, oskarżając go o współpracę z policją. Capital tak mocno ukształtował swoją pozycję na scenie, że był w stanie postawić się takiemu gigantowi jak Bushido. Po rozstaniu z EGJ fani rapera zastanawiali się, gdzie teraz ich idol wyląduje. Tymczasem Bra dalej nie dawał o sobie zapomnieć, wciąż wypuszczał nowe kawałki. Ostatnio wdał się w medialny konflikt z Dieterem Bohlenem. Panowie za pośrednictwem social mediów wymienili wzajemne “uprzejmości” i nagle… spotkali się na nagraniu wspólnego kawałka. Na razie nie wiadomo, czy będzie to świeży numer, czy Capital będzie chciał nagrać tylko cover starego utworu Modern Talking. Jedno jest pewne – będzie to kolejny hit, na którym raper zarobi sporą sumę pieniędzy.

Foto. “Capital Bra & Juju – Melodien”/YouTube/BUSHIDO

Zostaw komentarz