Hip Hop,News

Nie znacie Karol’ka z GUGU? Po odsłuchaniu singla „Jumanji”, zostaniecie z nim na dłużej!

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Nie znacie Karol’ka z GUGU? Po odsłuchaniu singla „Jumanji”, zostaniecie z nim na dłużej!

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji usłyszeć twórczości Karol’ka, to jest najlepszy moment, aby ją nadrobić! Z pewnością się nie zawiedziecie.

Karol’ka przede wszystkim możecie kojarzyć jako hypemana Szpaka. Udzielił się też na „BORCREW MIXTAPE”, a rok temu ukazał się jego kawałek z DMP na kanale Palucha. Rozpoznawalny jest także w środowisku freestyle’owym – brał udział w bitwach oraz je organizował i prowadził. W rapie siedzi więc już od lat. Póki co z pewnością bardziej kojarzony jest w województwie warmińsko-mazurskim niż całej Polsce, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. W „Jumanji” czuć wielkie emocje i pasję, jaką Karol’ek włożył w ten kawałek, a wszystko to uzupełnia dopracowane flow na solidnym bicie Deckstera. Utwór nawiązuje do filmu z lat 90. o tym samym tytule, który opowiada o tajemniczej grze planszowej.

Trudno nie wspomnieć o teledysku, który również robi robotę. To niezwykle klimatyczny obrazek Pana Filmowca, który zdecydowanie może pochłonąć niejednego widza – moim zdaniem jest to jeden z kandydatów na teledysk roku i mam nadzieję, że zostanie on doceniony podczas następnej gali Popkillerów.

Singiel promuje debiutancki album Karol’ka „Jumanji”. Widać, że w GUGU drzemie olbrzymi potencjał. Niedawno pisaliśmy o Chivasie, który dołączył do ekipy Szpaka. Pewnie z biegiem czasu powstanie wspólny projekt od wszystkich członków GUGU. Może być to niezwykle ciekawe. Ale teraz zachęcam Was do sprawdzenia „Jumanji”, bo naprawdę warto!

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Travis Scott: Ludzie w końcu dostrzegają opresję

Ostatni czas dla Travisa Scotta jest bardzo dobry. W tym roku raper m.in. zagrał z Kid Cudim wyjątkowy koncert w Fortnite, pomagał przy nowym filmie Nolana i wszedł w poważny deal z siecią McDonald’s, czym w Stanach zrobił niemałe zamieszanie.

Muzycznie również podjął się kilku interesujących współprac. Jedną z nich był tegoroczny singiel Kanye’ego Westa, więc w wywiadzie, którego udzielił magazynowi The Face nie mogło zabraknąć pytania o podejście La Flame’a do chrześcijaństwa. „Wash Us in the Blood” to pierwszy kawałek Ye od czasu albumu „Jesus Is King”, a numer był tym samym komentarzem do aktualnej sytuacji w Stanach – ukazał się niedługo po wybuchu zamieszek po śmierci George’a Floyda. Travis w swojej gościnnej zwrotce powołuje się na szóste przykazanie, „nie zabijaj”, zestawiając je z amerykańską polityką.

„Moja babcia i mój dziadek zawsze mnie w tym trzymali. Moja mama i tata – zawsze (…) Nadal we wszystko wierzę (…) Mam na myśli to, że nagrywam rzeczy, w których nie przeklinam. Nie każda piosenka musi zawierać przekleństwo, by być dobrą” – powiedział.

Travis Scott jest bardzo świadomy i zaangażowany, a pieniądze ze współpracy z McDonald’s planuje przekazać właśnie na rzecz Black Lives Matter. Jak dodał, obraz Kerry’ego Jamesa Marshalla z 1993, który opublikował w czerwcu na swoim Instagramie przedstawia klasyczną scenę w salonie fryzjerskim, gdzie Afroamerykanie w swoim bezpiecznym gronie dyskutowali o rasizmie i brutalności policji, o których dziś mówi się głośno.

„Ludzie w końcu dostrzegają opresję, która od dawna miała miejsce i była przeoczana, a my jako kultura walczyliśmy każdego dnia (…) Chciałbym, aby zrozumieli, że jestem narzędziem. Dajcie mi znać, gdzie mamy się pojawić (…) Musimy wykonać dużo pracy. Zobacz, ilu liderów mamy w Black Community”

View this post on Instagram

🌏🖤🗣

A post shared by flame (@travisscott) on

fot. David LaChapelle

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Kanye West przechodzi samego siebie… Czy takie zachowanie można jeszcze usprawiedliwiać?
Kanye West - Follow God

Kanye West ma zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową, a do tego niezwykle przerośnięte ego, co daje na tyle wybuchową mieszankę, że raper regularnie odwala średnio zrozumiałe, często żenujące akcje. Tym razem jednak przebił samego siebie, dowodząc, że jest odklejony bardziej niż wieczko od serka homogenizowanego.

Wiele rzeczy można wytłumaczyć zaburzeniami, ale te nie mogą być wymówką i środkiem łagodzącym w przypadku każdego przypału, tym bardziej jeśli zaczynają być one coraz bardziej nieuzasadnione. W ostatnich dniach Kanye po raz kolejny uaktywnił się na Twitterze. Zaczęło się dziwnie, ale jak na niego nawet dosyć niewinnie, ponieważ oskarżył wielkie wytwórnie muzyczne, w tym Universal, z którym współpracuje, o to, że są współczesnymi „statkami niewolników”. Podobnym mianem określił zresztą profesjonalną ligę koszykówki, NBA. Poza tym zażądał publicznych przeprosin od Drake’a i J. Cole’a, by później uznać, że wraz z nimi oraz Kendrickiem Lamarem musi usiąść i pogadać na temat wyzwolenia muzyków. Niby afera, ale w przypadku Kanye – norma. Biorąc pod uwagę jego bipolarną naturę, można było na to machnąć ręką.

Trudno było jednak już usprawiedliwić wczorajsze zachowanie rapera. Największy artysta w historii wrzucił filmik, na którymi widać umieszczoną w toalecie nagrodę Grammy, do której najzwyczajniej w świecie oddaje mocz. Rozumiem, że niektórzy artyści nie wartościują przesadnie pewnych wyróżnień, czego najlepszym dowodem są polskie Fryderyki, ale dosłowne lanie na nie jest już żenującą pajacerką i absolutnym brakiem szacunku. Tak zachowuje się człowiek, który jest święcie przekonany, że powinien być idolem i wzorem do naśladowania dla rzeszy ludzi? Tak zachowuje się kandydat na prezydenta USA? Wydaje mi się, delikatnie mówiąc, że raczej nie powinien.

Oprócz tego Kanye w zasadzie wypowiedział wojenkę swojej wytwórni, wrzucając na swój profil cały kontrakt, strona po stronie. Takie umowy w wielu przypadkach bywają poufne i ogólnie nie powinno się ich wyjawiać. To więc zachowanie bardzo dziecinne, może już nie tak żenujące jak powyższe, ale jednak mocno niedojrzałe. Tak samo zresztą jak nawoływanie wszystkich prawników świata, by przejrzeli te dokumenty, oczywiście po to, by później przyznać rację Kanye, bo musi ją mieć. To chyba najwyższy czas, by Westa wysłać na intensywne leczenie, bo po prostu szkoda, by zupełnie obiektywnie rzecz biorąc, tak dobry artysta dawał jedynie powody do zażenowania i wstydu, zamiast do zachwytu.

fot. kadr z klipu „Kanye West – Follow God”, YouTube.com/Kanye West

Zostaw komentarz